- Szczerze mówiąc... - stanęłam przed nim - Nie. Nie myślałam o tym jeszcze, ale proszę, możemy o tym pogadać? - zapytałam.
- Dobrze - odpowiedział.
Doszliśmy bez słowa do pokoi. Antonio otworzył swoje drzwi i wszedł. Ja poszłam do siebie.
Po 15 minutach poszłam do Toniego. Zapukałam i odpowiedziało mi ciche "proszę". Weszłam do jego pokoju i usiadłam prosto obok niego. Nie wiem czemu, czułam się skrępowana byciem tam.
- Toni, ja... Ja...
Pokiwał głową.
- Wiem, co chcesz powiedzieć - rzekł.
Zalśniły mi oczy.
- Chcesz mi powiedzieć, że mnie nie kochasz! - powiedział wstając.
- Nie, Toni to nie tak! - zawołałam, lecz chłopak już miał dłoń na klamce.
Otworzył drzwi i wyszedł, pozostawiając mnie w jego pokoju.
Antonio?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz