Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 czerwca 2015
Gabriel odchodzi!
Nasz Gabriel, który próbował razem ze mną, Alejandrem i Cristem kiedyś ożywić ten blog, gdy był na skraju żywota, ogłosił, że odchodzi. Użytkownik niki987 zawsze, ale to ZAWSZE angażował się w Universytet i za to jej dziękujemy!
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Od Gabriela CD Charlie
- Szybciej! Co tak wolno? - zapytałem.
- Patrzcie jaki szybki się znalazł!
Charli popędziła konia do galopu. Ja też. Byłem z przodu. Po jakimś czasie dotarliśmy do szerokiego nie głębokiego strumyka. Kiedy Jutrzenka przed nim zszedłem z niej i zdjąłem z niej siodło. Poszła w stronę strumienia. Charli też zeszła ze swojego konia. Położyłem siodło na trawie, a sam obok niego usiadłem.
Charli?
- Patrzcie jaki szybki się znalazł!
Charli popędziła konia do galopu. Ja też. Byłem z przodu. Po jakimś czasie dotarliśmy do szerokiego nie głębokiego strumyka. Kiedy Jutrzenka przed nim zszedłem z niej i zdjąłem z niej siodło. Poszła w stronę strumienia. Charli też zeszła ze swojego konia. Położyłem siodło na trawie, a sam obok niego usiadłem.
Charli?
Od Gabriela CD Charlie
- Okej - powiedziałem, po chwili dodając - To idź do swojego konia, a ja zaraz przyjdę.
- Dobrze.
Charli poszła do stajni. Musiałem się spieszyć. Złapałem jakąś taksówkę. Szybko udałem się na tor. Wziąłem Jutrzenkę. Stała właśnie wypatrując kto idzie. Kiedy mnie zauważyła podbiegła do ogrodzenia.

Osiodłałem ją i pogalopowałem przez miasto do stajni. Czekała już tam Charli ze swoim koniem.
- No to jedziemy - zapytałem.
Charlotte?
- Dobrze.
Charli poszła do stajni. Musiałem się spieszyć. Złapałem jakąś taksówkę. Szybko udałem się na tor. Wziąłem Jutrzenkę. Stała właśnie wypatrując kto idzie. Kiedy mnie zauważyła podbiegła do ogrodzenia.
Osiodłałem ją i pogalopowałem przez miasto do stajni. Czekała już tam Charli ze swoim koniem.
- No to jedziemy - zapytałem.
Charlotte?
niedziela, 14 czerwca 2015
Od Gabriela CD Charlotte
"Nie wiem. Sebastian jest jeszcze zmęczony. Nie będzie mu się chciało jechać" - odpisałem.
"A nie masz innych koni?". "Mam". "No to tego konia weź". "Nie chce mi się bo jest do niego za daleko" . Charli przez jakiś czas nic nie odpisywała.
- Znasz jakiś innych ludzi z tego uniwersytetu?- zapytałem przez drzwi do pokoju Charli
Charlotte?
"A nie masz innych koni?". "Mam". "No to tego konia weź". "Nie chce mi się bo jest do niego za daleko" . Charli przez jakiś czas nic nie odpisywała.
- Znasz jakiś innych ludzi z tego uniwersytetu?- zapytałem przez drzwi do pokoju Charli
Charlotte?
niedziela, 7 czerwca 2015
Od Gabriela CD Charlotte
Po jakimś czasie odechciało mi się jeść. Odniosłem jajecznicę i poszedłem do siebie. Była niedziela. I co ja będę robić przez cały dzień? Może gdzieś się przejdę, albo... Nie mam żadnych pomysłów. Albo mi się zdaje, albo do tego uniwersytetu jako dziewczyna chodzi tylko Charlie, albo po prostu żadnej jeszcze nie poznałem. Usiadłem na łóżku. Było w nim okropnie głucho.
Charlie?
Charlie?
wtorek, 26 maja 2015
Od Gabriela CD Charlie
Stałem na torze obok wygranego.
- No to dzisiaj Krzysiek masz szczęście - powiedziałem.
- Tak, ale może następnym razem ty wygrasz.
- Mam taką nadzieję.
- Ja nie za bardzo.
Staliśmy chwilę w ciszy. Oczywiście, ktoś musiał ją przerwać.
- Dzień dobry, panowie mogę przerwać?- zapytała Charli, która właśnie podeszła z koniem.
- Przepraszam cię na chwilkę - powiedziałem do chłopaka.
Odszedłem kawałek od niego i zapytałem:
- Co ty tu robisz?
- A co można robić na torze w dniu wyścigów? A tak w ogóle czemu nie ma ciebie w uniwersytecie?
- Nie ma mnie i dziś nie będzie.
- A to dlaczego?
- Dlatego, i proszę ciebie idź do uniwersytetu. To nie jest miejsce dla ciebie - podkreśliłem ostro ostatnie zdanie.
- No dobra. Jak sobie chcesz!
Charli z naburmuszoną miną zaczęła kierować się w stronę wyjścia.
Charlotte?
- No to dzisiaj Krzysiek masz szczęście - powiedziałem.
- Tak, ale może następnym razem ty wygrasz.
- Mam taką nadzieję.
- Ja nie za bardzo.
Staliśmy chwilę w ciszy. Oczywiście, ktoś musiał ją przerwać.
- Dzień dobry, panowie mogę przerwać?- zapytała Charli, która właśnie podeszła z koniem.
- Przepraszam cię na chwilkę - powiedziałem do chłopaka.
Odszedłem kawałek od niego i zapytałem:
- Co ty tu robisz?
- A co można robić na torze w dniu wyścigów? A tak w ogóle czemu nie ma ciebie w uniwersytecie?
- Nie ma mnie i dziś nie będzie.
- A to dlaczego?
- Dlatego, i proszę ciebie idź do uniwersytetu. To nie jest miejsce dla ciebie - podkreśliłem ostro ostatnie zdanie.
- No dobra. Jak sobie chcesz!
Charli z naburmuszoną miną zaczęła kierować się w stronę wyjścia.
Charlotte?
niedziela, 24 maja 2015
Od Gabriela CD Charlotte
- My się znamy?- zapytałem lekko zaskoczony
- No tak-
- Yyyyy.... Charlotte?-
- Zgadza się-
Siedzieliśmy w milczeniu.
- Dobra, ja już muszę iść- powiedziałem wstając
- Okej.-
- Cześć...-
Poszedłem do swojego pokoju.
**** Następnego dnia******
Wstałem o 6:00. Ubrałem się i wziąłem prysznic. Później poszedłem na stołówkę szybko zjadłem jedną kanapkę i od razu poszedłem dom siebie. Wziąłem torbę i spakowałem trochę rzeczy m.in siodło, czaprak, uzdę i szczotki. Kiedy byłem gotowy poszedłem do boksów i wziąłem Sebastiana. Założyłem mu zwykłe siodło. Już chciałem wyjść z boksów kiedy na drodze stanęła mi Charli.
- Co ci się tak spieszy?- zapytała
- Muszę gdzieś jechać. Tam mi się spieszy -
- Na koniu?-
- A nie można?-
- Z jakąś sporawą torbą? -
- Tak, a tak w ogóle to po co się pytasz? -
- A tak sobie. A mogę wiedzieć gdzie tak pędzisz?-
- Na tor, a i nie myśl, że tam z tobą pojadę. Jadę sam. -
Wsiadłem na konia i pogalopowałem na tor wyścigowy. Kiedyś byłem tam z Perry. Nagle usłyszałem za sobą krzyk:
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-
Zatrzymałem konia, Charli stanęła ze swoim koniem obok mnie.
- Co ci stuknęło do głowy?-
- A nic-
- Jakiej części zdania nie zrozumiałaś, że jadę tam sam-
Po chwili znów popędziłem konia. Jakieś piętnaście minut później byłem już ta torze. Nie wiedziałem czy Charli przyjechała aż tu, ale przestało mnie to obchodzić. Zaprowadziłem Sebastiana do jednego z boksów. Poszedłem do biura po numer. Dostałem 1. Poszedłem do boksu w którym był Sebastian. Osiodłałem go i założyłem numer. Później przebrałem się i wyszedłem z Sebastianem na linię ,, START". Dziś ścigało się 5 osób i koni. Wszyscy, którzy się ścigali byli ode mnie starsi. Ścigali się sami panowie.
Charlotte?
- No tak-
- Yyyyy.... Charlotte?-
- Zgadza się-
Siedzieliśmy w milczeniu.
- Dobra, ja już muszę iść- powiedziałem wstając
- Okej.-
- Cześć...-
Poszedłem do swojego pokoju.
**** Następnego dnia******
Wstałem o 6:00. Ubrałem się i wziąłem prysznic. Później poszedłem na stołówkę szybko zjadłem jedną kanapkę i od razu poszedłem dom siebie. Wziąłem torbę i spakowałem trochę rzeczy m.in siodło, czaprak, uzdę i szczotki. Kiedy byłem gotowy poszedłem do boksów i wziąłem Sebastiana. Założyłem mu zwykłe siodło. Już chciałem wyjść z boksów kiedy na drodze stanęła mi Charli.
- Co ci się tak spieszy?- zapytała
- Muszę gdzieś jechać. Tam mi się spieszy -
- Na koniu?-
- A nie można?-
- Z jakąś sporawą torbą? -
- Tak, a tak w ogóle to po co się pytasz? -
- A tak sobie. A mogę wiedzieć gdzie tak pędzisz?-
- Na tor, a i nie myśl, że tam z tobą pojadę. Jadę sam. -
Wsiadłem na konia i pogalopowałem na tor wyścigowy. Kiedyś byłem tam z Perry. Nagle usłyszałem za sobą krzyk:
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-
Zatrzymałem konia, Charli stanęła ze swoim koniem obok mnie.
- Co ci stuknęło do głowy?-
- A nic-
- Jakiej części zdania nie zrozumiałaś, że jadę tam sam-
Po chwili znów popędziłem konia. Jakieś piętnaście minut później byłem już ta torze. Nie wiedziałem czy Charli przyjechała aż tu, ale przestało mnie to obchodzić. Zaprowadziłem Sebastiana do jednego z boksów. Poszedłem do biura po numer. Dostałem 1. Poszedłem do boksu w którym był Sebastian. Osiodłałem go i założyłem numer. Później przebrałem się i wyszedłem z Sebastianem na linię ,, START". Dziś ścigało się 5 osób i koni. Wszyscy, którzy się ścigali byli ode mnie starsi. Ścigali się sami panowie.
Charlotte?
piątek, 1 maja 2015
Od Gabriela CD Perrie
- Ja muszę iść, pa- powiedziałem i odkręciłem się
- Pa...-
Poszedłem do pokoju wziąłem czapkę i książkę. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę drzwi. Wyszedłem z universytetu. Poszedłem w stronę biblioteki. Kiedy już tam dotarłem oddałem książkę i wypożyczyłem nową. Kiedy wyszedłem poszedłem jeszcze do sklepu. Na końcu wróciłem do universytetu. Poszedłem do swojego pokoju i zostawiłem rzeczy. Później znów wyszedłem. Poszedłem na tory kolejowe, gdzie chodziłem w tą iw inną stronę. Były opuszczone. Kiedyś na tych torach spotykałem się z kolegami. Było o wiele fajniej niż teraz. Nadal miałem te obrazy przed sobą. Była nas czwórka w tym jedna dziewczyna. Ja byłem piąty. No ale nie ma co wracać do przeszłości. Trzeba znaleźć nową paczkę. Usiadłem na ławce, która stała na opuszczonym przystanku kolejowym.
Charlie?
- Pa...-
Poszedłem do pokoju wziąłem czapkę i książkę. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę drzwi. Wyszedłem z universytetu. Poszedłem w stronę biblioteki. Kiedy już tam dotarłem oddałem książkę i wypożyczyłem nową. Kiedy wyszedłem poszedłem jeszcze do sklepu. Na końcu wróciłem do universytetu. Poszedłem do swojego pokoju i zostawiłem rzeczy. Później znów wyszedłem. Poszedłem na tory kolejowe, gdzie chodziłem w tą iw inną stronę. Były opuszczone. Kiedyś na tych torach spotykałem się z kolegami. Było o wiele fajniej niż teraz. Nadal miałem te obrazy przed sobą. Była nas czwórka w tym jedna dziewczyna. Ja byłem piąty. No ale nie ma co wracać do przeszłości. Trzeba znaleźć nową paczkę. Usiadłem na ławce, która stała na opuszczonym przystanku kolejowym.
Charlie?
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Od Gabriela CD Perrie
- Nie znam takiej kobiety jaką jest twoja mama. I p pierwsze nie chodzę z tym psem na spacery bo dziś się pierwszy raz z nim spotkałem. W dodatku go dostałem- powiedziałem
Wstałem od stolika i poszedłem do pokoju. Jak ona śmie wypowiadać się na temat mojego psa. Nie wie jak się zwie ten pies i z których rąk pochodzi. I ona jeszcze śmie mówić, że to jej mamy. W głowę się chyba uderzała. Wziąłem książeczkę zdrowia do poszedłem szukać Perrie. Znalazłem ją na stołówce. Wszedłem tam i zaprosiłem ją do stajni. Tam było najspokojniej.
- Powiedz jak ma na nazwisko twoja mama- powiedziałem
- Do czego ci to?-
- Zobaczysz.-
- Moja mama ma na nazwisko Angel
- A ten pies od pani Stelmarskiej. To nie jest twoja mama-
Perrie?
Wstałem od stolika i poszedłem do pokoju. Jak ona śmie wypowiadać się na temat mojego psa. Nie wie jak się zwie ten pies i z których rąk pochodzi. I ona jeszcze śmie mówić, że to jej mamy. W głowę się chyba uderzała. Wziąłem książeczkę zdrowia do poszedłem szukać Perrie. Znalazłem ją na stołówce. Wszedłem tam i zaprosiłem ją do stajni. Tam było najspokojniej.
- Powiedz jak ma na nazwisko twoja mama- powiedziałem
- Do czego ci to?-
- Zobaczysz.-
- Moja mama ma na nazwisko Angel
- A ten pies od pani Stelmarskiej. To nie jest twoja mama-
Perrie?
niedziela, 19 kwietnia 2015
Od Gabriela do Natalie
Poszedłem na stołówkę. Usiadłem przy pierwszym lepszym stoliku. Zamówiłem sobie herbatę. Gdy już ją piłem ustała na de mną jakaś dziewczyna.
- Mogę się dosiąść?- zapytała
- Tak, dlaczego by nie-
Spojrzałem na dziewczynę, a później na herbatę. Dziewczyna usiadła, a ja milczałem. Po jakimś czasie wstałem i odniosłem herbatę. Poszedłem do stajni. W boksie czekał Sebastian. Wyprowadziłem go na pastwisko. Nagle zobaczyłem jak ta sama dziewczyna, którą spotkałem na stołówce stoi ze swoim koniem.
Natalie?
- Mogę się dosiąść?- zapytała
- Tak, dlaczego by nie-
Spojrzałem na dziewczynę, a później na herbatę. Dziewczyna usiadła, a ja milczałem. Po jakimś czasie wstałem i odniosłem herbatę. Poszedłem do stajni. W boksie czekał Sebastian. Wyprowadziłem go na pastwisko. Nagle zobaczyłem jak ta sama dziewczyna, którą spotkałem na stołówce stoi ze swoim koniem.
Natalie?
Od Gabriela CD Perrie
- Z jakiej paki to wytrzasnęłaś? Chyba byłbym głupi żeby z cudzym psem chodzić na spacer. Pomyśl zanim coś powiesz- powiedziałem i wróciłem do pokoju
Teraz to Perrie mnie zdenerwowała. Nie wie co za pies, a mówi. Ten pies nie do końca jest kobiety od której go wziąłem. Zostawiłem szczeniaka w pokoju i wyszedłem na stołówkę. Perrie chyba pomyliła psy.
Perrie?
Teraz to Perrie mnie zdenerwowała. Nie wie co za pies, a mówi. Ten pies nie do końca jest kobiety od której go wziąłem. Zostawiłem szczeniaka w pokoju i wyszedłem na stołówkę. Perrie chyba pomyliła psy.
Perrie?
niedziela, 12 kwietnia 2015
Od Gabriela CD Perrie
Wszedłem do stołówki, ale zaraz wyszedłem.
- Nie jesz?- zapytała Perrie
- Muszę jeszcze coś załatwić.-
- Aha, a gdzie?-
- W mieście, ale wolałbym iść sam- powiedziałem
-Okej-
Wyszedłem z uniwersytetu i zacząłem zmierzać w stronę bloków. Na chodniku stała kobieta psem. Podszedłem do niej.
- Dzień dobry- przywitałem się
- Dzień dobry, proszę pies, smycz i obroża- powiedziała oddając mi psa i rzeczy
- Dziękuję, do widzenia-
- Do widzenia-
Poszliśmy do parku. Mały usiadł na trawie i patrzył na przechodniów.
http://e-bernenczyki.pl/images/tamara/01_dom_rodzinny/01_tami.jpg
Po jakimś czasie wróciłem do uniwersytetu.
Perrie?
- Nie jesz?- zapytała Perrie
- Muszę jeszcze coś załatwić.-
- Aha, a gdzie?-
- W mieście, ale wolałbym iść sam- powiedziałem
-Okej-
Wyszedłem z uniwersytetu i zacząłem zmierzać w stronę bloków. Na chodniku stała kobieta psem. Podszedłem do niej.
- Dzień dobry- przywitałem się
- Dzień dobry, proszę pies, smycz i obroża- powiedziała oddając mi psa i rzeczy
- Dziękuję, do widzenia-
- Do widzenia-
Poszliśmy do parku. Mały usiadł na trawie i patrzył na przechodniów.
http://e-bernenczyki.pl/images/tamara/01_dom_rodzinny/01_tami.jpg
Po jakimś czasie wróciłem do uniwersytetu.
Perrie?
piątek, 10 kwietnia 2015
Od Gabriela CD Crist
- Tak, czemu by nie?- sprawdziłem na telefonie jeszcze ostatni SMS.
- Dzięki-
- Specjalnie to nie ma za co.- powiedziałem podnosząc głowę
- Aha-
Po chwili wstałem i odniosłem talerz i kubek. Poszedłem do pokoju po plecak z książkami. Zamknąłem drzwi i poszedłem przed salę lekcyjną. 15 minut później zaczęła się lekcja.
Crist?
- Dzięki-
- Specjalnie to nie ma za co.- powiedziałem podnosząc głowę
- Aha-
Po chwili wstałem i odniosłem talerz i kubek. Poszedłem do pokoju po plecak z książkami. Zamknąłem drzwi i poszedłem przed salę lekcyjną. 15 minut później zaczęła się lekcja.
Crist?
czwartek, 9 kwietnia 2015
Od Gabriela CD Perrie
- Co się stało?- zapytała dziewczyna zatrzymując konia
- Zapomniałem o czymś-
- O czym?-
- Chodź to zobaczysz- powiedziałem zeskakując z konia.
- Okej-
Zaprowadziłem konia do boksu. Konia Perrie również. Poszedłem do głównej hali, gdzie czekała na mnie jedna osoba.
- Cześć- powiedziała jedna dziewczyna uśmiechając się
- Cześć, Perrie to jest Alicja. Moja koleżanka-
Dziewczyny przywitały się.
- Widzę, że zajęty jesteś. To ciebie już nigdzie nie porwę- powiedziała Alicja
- Nie jesteśmy parą - powiedziałem z lekko złym spojrzeniem na Alicję
- Ta-
- Słuchaj Alicja, dziś jakoś czasu nie mam. Może wpadniesz pojutrze, albo jutro?-
- Dobra, to ja idę.- powiedziała i wyszła z hali
Perrie?
- Zapomniałem o czymś-
- O czym?-
- Chodź to zobaczysz- powiedziałem zeskakując z konia.
- Okej-
Zaprowadziłem konia do boksu. Konia Perrie również. Poszedłem do głównej hali, gdzie czekała na mnie jedna osoba.
- Cześć- powiedziała jedna dziewczyna uśmiechając się
- Cześć, Perrie to jest Alicja. Moja koleżanka-
Dziewczyny przywitały się.
- Widzę, że zajęty jesteś. To ciebie już nigdzie nie porwę- powiedziała Alicja
- Nie jesteśmy parą - powiedziałem z lekko złym spojrzeniem na Alicję
- Ta-
- Słuchaj Alicja, dziś jakoś czasu nie mam. Może wpadniesz pojutrze, albo jutro?-
- Dobra, to ja idę.- powiedziała i wyszła z hali
Perrie?
wtorek, 7 kwietnia 2015
Od Gabriela do dokończenia
Wstałem rano. Przebrałem się i wyszedłem na śniadanie. W stołówce było nie dużo osób. Zamówiłem sobie kanapkę z dżemem i usiadłem przy najbliższym stoliku. Po skonsumowaniu posiłku poszedłem do siebie. Po jakimś czasie wyszedłem do biblioteki. Oddałem książkę,m i wypożyczyłem nową. Po wypożyczeniu książki wyszedłem z biblioteki i wróciłem do uniwersytetu. Poszedłem do swojego pokoju i zacząłem czytać książkę. Nagle ktoś zapukał. Zdziwiło mnie to gdyż nikt oprócz Perrie mnie nie znał. Poszedłem i otworzyłem.
Ktoś?
Ktoś?
Od Gabriela CD Perrie
Poszliśmy na stary rynek. Wąskimi uliczkami zmierzałem w moje ulubione miejsce. Z oddali było widać to miejsce:
- Gdzie ty mnie ciągniesz?- zapytała Perrie
- Zobaczysz-
Weszliśmy do budynku.
- O! Pan Gabriel raczył zaszczycić obecnością!- powiedział pan stojący za kasą
- Tak, gdzie mogę spotkać Jutrzenkę?- zapytałem
- Jest u siebie-
- Dobrze-
Poszliśmy do boksów. Mijaliśmy dużo koni, które przyjaźnie patrzyły. Po jakimś czasie dotarliśmy do wyjścia, gdzie wyszliśmy na duży wybieg, a raczej tor. Tam radośnie biegała klacz.
- Jutrzenka!- zawołałem
Klacz radośnie podbiegła. Chciała aby ją głaskać.
- Gdzie jesteśmy?- zapytała Perrie
- W miejscu gdzie dorastałem. Na torze wyścigowym-
- Aha-
- Oprowadzić?-
- Dobrze.-
Na początku pokazałem jej tor. Cztery rodzaje. Pierwszy - wyścigowy, drugi- do skoków, trzeci- do ujeżdżania, a czwarty- do wyścigów dorożką. Później przedstawiłem konie. Na końcu poszliśmy na trybuny. Na końcu wróciliśmy na tor.
- Co ty tu w ogóle robisz?- zapytała dziewczyna
- Trenuje, ścigam się. I takie tam-
- Aha-
- Chcesz się przejechać?- zapytałem wkładając siodło na Jutrzenkę
- Możemy spróbować-
- To wchodź.-
Pomogłem jej wejść, a sam usiadłem z tyłu. Złapałem za uzdę i popędziłem konia do galopu. Dosyć szybko zrobiliśmy trzy kółka na torze. Po tej przejażdżce zjechałem na bok toru.
- Fajnie było?- zapytałem schodząc z konia
Perrie?
- Gdzie ty mnie ciągniesz?- zapytała Perrie
- Zobaczysz-
Weszliśmy do budynku.
- O! Pan Gabriel raczył zaszczycić obecnością!- powiedział pan stojący za kasą
- Tak, gdzie mogę spotkać Jutrzenkę?- zapytałem
- Jest u siebie-
- Dobrze-
Poszliśmy do boksów. Mijaliśmy dużo koni, które przyjaźnie patrzyły. Po jakimś czasie dotarliśmy do wyjścia, gdzie wyszliśmy na duży wybieg, a raczej tor. Tam radośnie biegała klacz.
- Jutrzenka!- zawołałem
Klacz radośnie podbiegła. Chciała aby ją głaskać.
- Gdzie jesteśmy?- zapytała Perrie
- W miejscu gdzie dorastałem. Na torze wyścigowym-
- Aha-
- Oprowadzić?-
- Dobrze.-
Na początku pokazałem jej tor. Cztery rodzaje. Pierwszy - wyścigowy, drugi- do skoków, trzeci- do ujeżdżania, a czwarty- do wyścigów dorożką. Później przedstawiłem konie. Na końcu poszliśmy na trybuny. Na końcu wróciliśmy na tor.
- Co ty tu w ogóle robisz?- zapytała dziewczyna
- Trenuje, ścigam się. I takie tam-
- Aha-
- Chcesz się przejechać?- zapytałem wkładając siodło na Jutrzenkę
- Możemy spróbować-
- To wchodź.-
Pomogłem jej wejść, a sam usiadłem z tyłu. Złapałem za uzdę i popędziłem konia do galopu. Dosyć szybko zrobiliśmy trzy kółka na torze. Po tej przejażdżce zjechałem na bok toru.
- Fajnie było?- zapytałem schodząc z konia
Perrie?
Od Gabriela CD Perrie
Zamówiliśmy dwa muffiny czekoladowe. Po czym usiedliśmy przy jednym ze stolików. Perrie zaczęła jeść muffina, a ja się tylko na jego patrzyłem.
- Co ty taki?- zapytała dziewczyna
- Nudzi mi się -
- No to musisz coś porobić-
- Wiem, chcesz się przejść na miasto?-
Perrie?
- Co ty taki?- zapytała dziewczyna
- Nudzi mi się -
- No to musisz coś porobić-
- Wiem, chcesz się przejść na miasto?-
Perrie?
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Od Gabriela CD Perrie
Pociągnąłem Sebastiana za uzdę. Koń posłusznie poszedł za mną. Weszliśmy na wielką halę.
- No to co robimy? - zapytałem.
- A co umiesz?
- Skakać, ujeżdżać i takie tam.
- To może zrobimy wyścigi?
- Okej trzy kółka wokół hali.
Wszedłem na konia.
- Dobra - powiedziała dziewczyna
Poszliśmy na linię startu.
- Trzy... Dwa...Jeden... Start! - krzyknąłem popędzając konia.
Na początku biegliśmy równo. Później na zmianę się wyścigaliśmy. Przy mecie byliśmy równo.
- Nawet fajnie - powiedziałem szeroko się uśmiechając.
- Nie zmęczyłeś się?
- A czym? To były tylko trzy kółka.
Perrie?
- No to co robimy? - zapytałem.
- A co umiesz?
- Skakać, ujeżdżać i takie tam.
- To może zrobimy wyścigi?
- Okej trzy kółka wokół hali.
Wszedłem na konia.
- Dobra - powiedziała dziewczyna
Poszliśmy na linię startu.
- Trzy... Dwa...Jeden... Start! - krzyknąłem popędzając konia.
Na początku biegliśmy równo. Później na zmianę się wyścigaliśmy. Przy mecie byliśmy równo.
- Nawet fajnie - powiedziałem szeroko się uśmiechając.
- Nie zmęczyłeś się?
- A czym? To były tylko trzy kółka.
Perrie?
Od Gabriela CD Perrie
- To idziemy?- zapytałem wstając
- Okej.-
Poszliśmy do stajni i osiodłaliśmy konie.
- A może?- zacząłem
- Co?-
- Chcesz przejechać się w teren?-
Perrie?
- Okej.-
Poszliśmy do stajni i osiodłaliśmy konie.
- A może?- zacząłem
- Co?-
- Chcesz przejechać się w teren?-
Perrie?
Od Gabriela CD Perrie
- Mi też - uśmiechnąłem się lekko
- Co teraz będziesz robić?-
- Zjem i idę do konia-
- Aha-
- Ładna fryzura - uśmiechnąłem się
Perrie?
- Co teraz będziesz robić?-
- Zjem i idę do konia-
- Aha-
- Ładna fryzura - uśmiechnąłem się
Perrie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)