Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jonathan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jonathan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2015

Od John'a CD Charlie

W sumie.... dobrze gotujesz?- zaśmiałem się. Byłem głodny, i wszytsko mnie bolało. Niewygodnie spać w stajni. Nigdy więcej. Charlie wyglądała dziś lepiej niż zwykle, w porównaniu do mnie tryskała energią i śwerzością emanując dobrym humorem.
To jak? Nakarmisz lwa?-zaśmiałem się.

(Lew to znak zodiaku Jonathana a dokładniej 20 sierpień czyli moje urodziny w realu xD)

wtorek, 7 lipca 2015

John CD Charlie

Wszytsko słyszałem jak przez mgłę. Byłem pogrążony w myślach. Charlie coś mówiła, ale nie zrozumiałem. Domyśliłem się, że chodzi o wstanie. Tenebris zaczeła mi dmuchać chrapami w twarz, przez co ją zasłoniłem. Po chwili otworzyłem oczy. Widziałem już. Przepchnąłem się przez Tene i przeciągając się wysapałem:
- O jeeeeeeeezzzzzzzzzuu...

<Charlie?>

niedziela, 5 lipca 2015

Od John'a CD Melencia

- Ja nie wiem, ale może ty wiesz! - wyszczerzyłem się, wiedząc że nie ma pojęcia o terenach universytetu.  Zastanawiałem się gdzie jechać..., bo w sumie sam niezbyt znałem te tereny. A jednak fajnie by było przeżyć jakąś przygodę. Ale z drugiej strony może być niebezpiecznie...
- To...masz jakiś pomysł gdzie jechać? - spytałem.

Od John'a CD Charlie

- Hmmm? - zamruczałem zaspany. Czułem ból. Wszystko mnie bolało. Powoli otwierałem oczy i łapałem światło, by się z nim oswoić. Było jasno, promienie słońca wpadały do stajni.
- Stajni... - wymamrotałem. Charlie spojrzała na mnie dziwnie i oparła się o murek boksu mojego konia.

<Charlie?>

piątek, 3 lipca 2015

Od John'a CD Charlie

Słońce zaczeło powoli zachodzić, zrobiło mi się troszkę zimno. Ubrałem się w koszulkę leżącą niedaleko Tene.
- Idziemy? - spytałem.
Charlie popatrzyła nie wiedząc o co chodzi. Przewróciłem oczami.
- Do univerku - zaśmiałem się.
- A no jasne, już się robi ciemno - odpowiedziała.
Gdy dojechaliśmy do uniwersytetu było około 21, poszliśmy do stajni i zacząłem oporządzać Tenebris. Charlie już poszła do universyetetu, by zadbać o Carmel. Ja natomiast siedziałem z Tene. Byłem zmęczony. Nawet bardzo. Usiadłem na słomie w kącie boksu Tenebris. I myślałem. Myślałem... Myślałem...
**Poranek**
Słyszałem, że ktoś wchodzi do miejsca w którym jestem, słyszałem hałas, ale nie kontaktowałem.

<Charlie?>

Od John'a CD Charlie

Uderzyła we mnie fala gorąca, jakbym coś zrobił. Chciała, bym so sobie coś opowiedział. Ale... ja nie... nie lubiłem tego. Nigdy.
- Em...no... - mamrotałem. - Mam na imię Jonathan..., ale to już wiesz... - wbiłem wzrok w jezioro.
- A coś więcej? - spytała.
- Ugh... urodziłem się w Seattle. Moi rodzice to Kellan i Kiera. Em... jestem raczej "ciemnym" człowiekiem... znaczy... kocham wszystko co czarne. - Uśmiechnąłem się lekko. - Od dziecka gram na gitarze... i śpiewam - dodałem. - A ty? Charlotte?

<Charlie?>

środa, 1 lipca 2015

Od John'a CD Melencia

- Powiem ci szczerze, że też jestem tutaj od niedawna - zaśmiałem się.
Wsiadłem na Tene i czekałem przed stajnią na Ciję. Wyprowadziła swojego konia, i zgrabnie wsiadła na niego. Uśmiechnąłem się.
- Ahoj przygodo! - zaśmiałem się. Melencia spojrzała na mnie dziwnie.
- Idziemy odkrywać nowe tereny! - śmiałem się do rospuku, opierając głowę o szyję Tenebris.

<Cia?>

Od John'a CD Charlie

Zabawa była przednia, nasza trójka świetnie się ze sobą dogadywała. Spadliśmy do wody z wielkim krzykiem, a Tene rżała. Było dużo hałasu i zabawy. Później, postanowiliśmy się trochę osuszyć i poopalać. Położyłem się na trawie i patrzyłem na chmury. Potem zerknąłem na siebie.
- O kurcze! - wymamrotałem pod nosem.
Trzeba będzie znowu ćwiczyć, mięśnie brzucha trochę osłabły, zakryte warstewką tłuszczu. Jednak cały rząd wypukłości był.
- Uhg, trzeba będzie znów ćwiczyć - mówiłem do siebie.
- Co? - spytała Charlie, słysząc że coś mówię.
- Em, nic, nic. - Zaśmiałem się. - Co robimy?

<Charlie?>

Od John'a CD Charlie

- Trochę niekomfortowa sytuacja, jak dla mnie - byłem poważny. - Chociaż w sumie się nie wstydzę, ale i tak mi głupio. -Uśmiechnąłem się zawracając Tenebris zadem do Charlie.
- Hop? - spytałem znakiem.
Charlie miała problemy z wejściem na Tenebris, nie dziwić się, koń miał blisko 2 metry w kłębie. W końcu sobie poradziła. Byłem zdziwiony, ja czasem mam nawet problemy wejść na tego ziemniaka.
- Przytrzymaj się, bo spadniesz, kij z tym że nie mam koszulki. - Zaśmiałem się. - Idziemy się ochłodzić? - spytałem z ponad ramienia.

<Charlie?>

Od John'a CD Melencia

Jasne że mam - szepnąłem.
Lekcje mijały szybko, a ja nie mogłem doczekać się przejażdżki.
****
Do stajni weszła Cia, a ja już siodłałem Tenebris. Dzisiaj obyło się bez problemów. Cia z koniem też nie musiała się użerać. Wystawiłem konia przed stajnie i przywiązałem do słupka. W tym czasie posprzątałem topchę boks.
To gdzie jedziemy? - w końcu się odezwałem.
(Melencia?)

wtorek, 30 czerwca 2015

Od John'a CD Charlie

Od razu zrobiło mi się głupio. Siedząc półgoły na koniu nie wiedziałem co powiedzieć. Straszne uczucie. Charlie stała z założonymi rękoma, przez co obalała mnie fala wstydu.
- Uhm...no bo wiesz. Gorąco - jąkałem się.

<Charlie?>

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od John'a CD Melencia

- No co ty!- odpowiedziałem.
- Nie znam naszego planu. Szczerze to zrobiłbym sobie dzisiaj wolne - uśmiechnąłem się.
- Odbiło ci?! - odrzekła oburzona Cia. - Dalej na lekcie! - dodała.
Po pewnym czasie znaleźliśmy klasę. Usiedliśmy w ławkach i słuchaliśmy lekcji.
- Cśś - zaczepiła mnie Cia, siedząca za mną.

<Cia?>

Od John'a CD Charlie

Usłyszawszy dźwięk stanąłem jak wryty, w bezruchu, Tenebris jeszcze hałasowała.
- Ćććś - rozkazałem. Koń nadstawił uszy. Nikogo nie było widać. Ani teraz już słychać. Przez chwile myślałem że to jakiś zwierzak, ale byliśmy tak głośno że to było niemożliwe. Żadne zwierzę nie odważyłoby się podejść tak blisko hałasu. Tak jak stałem w wodzie, szybkim spięciem mięśni wskoczyłem na Clydesdale. Wyszliśmy z wody i próbowałem z wysokości rozglądać się. Przeszliśmy przez dróżkę, a wtem coś zauważyłem. Człowieka. Schowanego. Podeszliśmy tam. Nie schodząc z konia odrzekłem:
- A to co?

<Charlie?>

Od John'a CD Laura

- Tak. Chciałem właśnie wyjechać w teren - odparłem uśmiechając się.
Wyprowadziliśmy konie, Laura bez problemu osiodłała swojego ogiera, ja jednak miałem małe problemy z popręgiem u Tenebris. Wciągnęła powietrze i popręg nie chciał się odsunąć.
- Osz ty! - krzyknąłem na Tene.
Laura automatycznie odwróciła wzrok w moją stronę, trochę zdezorientowana moim odgłosem.
- Ehm, poczekamy sobie chwilę, nie mogę dopiąć popręgu - zacząłem się śmiać. Ale wymyśliłem pewnien plan. Wprowadziłem Tene do boksu i dałem jej pić, udając że jednak jazdy nie będzie. Po chwili szybko założyłem na nią siodło. Nie zdążyła wciągnąć powietrza.
- A więc ruszamy! - zadowolony odparłem.

<Laura?>

Od Johna CD Charlie

Gdy wszystko ucichło i nie było nikogo na korytarzu, wybiegłem i kierowałem się w stronę stajni. Wszedłem do boksu Tene, osiodłałem ją i galopując pognałem do lasu. Zaczełem lubić samotność.Było klimatycznie. Gorąco. Dojechalośmy nad strumyk. Widząc wodę która aż prosiła się by zostać w niej schłodzonym Postanowiłem pławić Tenebris. Zdjełem koszulkę oraz buty. Weszliśmy razem do wody. Jak zwykle, koń mnie zwalił. Wygłupialiśmy się razem. Chlapaliśmy i pływaliśmy.. Odrazu miałem lepszy humor.ale Nagle z oddali wyłoniła sie Charlie.

<Charlie?>

Od Johna CD Melencia

Wybałuszyłem oczy. Nikt nigdy nie narysował Tene. To było coś nowego.
- Tego grubasa?!-
- Tak. Ją - zaśmiała się Cia. Zaczęła powoli się zbierać.
- Chętnie. Bardzo chcę ten rysunek. Ale teraz musimy iść na lekcje. Prawda?
<Cia?>

Od John'a CD Melencia

Także nie mogłem dokończyć posiłku. Za dużo. Mamy psy w Univerku, im damy, na pewno się ucieszą. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Cii.
- .....zainteresowania? - tylko tyle usłyszałem. Ale można było się domyślić. Ostatnio wydaje mi się że za dużo myślę. Ale taki los.
- Gram na gitarze - odparłem bez zastanowienia. Było oczywiste, że kochałem to robić. Grać i śpiewać. To było moje życie.
- A ty, czym się interesujesz? - dodałem.

<Cia?>

Od Johna CD Charlie


Gdy wszystko ucichło i nie było nikogo na korytarzu, wybiegłem i kierowałem się w stronę stajni. Wszedłem do boksu Tene, osiodłałem ją i galopując pognałem do lasu. Zaczełem lubić samotność.Było klimatycznie. Gorąco. Dojechalośmy nad strumyk. Widząc wodę która aż prosiła się by zostać w niej schłodzonym Postanowiłem pławić Tenebris. Zdjełem koszulkę oraz buty. Weszliśmy razem do wody. Jak zwykle, koń mnie zwalił. Wygłupialiśmy się razem. Chlapaliśmy i pływaliśmy.. Odrazu miałem lepszy humor.ale Nagle z oddali wyłoniła sie Charlie.

<Charlie?>

Od Johna CD Laura

- Hej - odpowiedziałem nowej dziewczynie. - Nie widziałem cię tu wcześniej - mówiłem, czesząc Tenebris. Koń nieznajomej był o wiele mniejszy od mojej klaczy. Odłożyłem szczotkę na zad konia i oparłem się o nią.
- Jestem Laura - powiedziała dziewczyna.
Postanowiłem wejść do boksu ogiera dziewczyny. Stanąłem koło Laury, dopiero wtedy zdałem sobie sprawę jaka jest niska. Sięgała mi do klatki piersiowej.
- Em..maleńka jesteś - zaśmiałem się przyjaźnie.
Dziewczyna odwróciła się do mnie i odparła:

<Laura?>

niedziela, 28 czerwca 2015

Od John CD Melencia

Uchyliłem lekko drzwi i zerknąłem do środka. W oczy rzucało się niepościelone łóżko i porozrzucane rzeczy. Przed lustrem stała Cia i patrzyła na mnie.
- O cześć! - uśmiechnąłem się. - Gotowa?- dodałem.
- Tak - odpowiedziała.
Wyszliśmy z pokoju i powędrowaliśmy na stołówkę. Po chwili mieliśmy już tosty na talerzach i z apetytem zaczeliśmy je jeść.
- Jak mineła noc? - spytałem.

<Cia?>