Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morgan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morgan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2015

Od Morgan CD Luke

- Dobra tylko daj mi chwilę! - krzyknęłam porywając kosmetyczkę i wbiegając do łazienki.
Przez chwilę stałam oniemiała, chłonąc widok ogromnego pomieszczenia. Otrząsnęłam się z zachwytu i podeszłam do umywalki z wielkim lustrem. Przyjrzałam się sobie i stwierdziłam że nie jest tak źle. Uczesałam włosy, przemyłam twarz i pomalowałam oczy grubym eyelinerem. Rzuciłam okiem na swój strój i aż zatrzęsłam się ze zgrozy. Szorty jeszcze jako tako nadawały się do użytku, lecz czarny podkoszulek był przepocony i wyglądał koszmarnie. Szybko go zdjęłam i wrzuciłam go do kosza na brudy.
Zebrałam swoje kosmetyki i w samym staniku wyszłam z łazienki.
- To była chwi... - zaczął Luke, lecz urwał w połowie słowa i jego twarz stała się czerwona.
Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam grzebać w walizce w poszukiwaniu czystego podkoszulka. Po chwili znalazłam szarą, jedwabną bluzeczkę, którą szybko założyłam.
- Ja jestem gotowa, a ty? - zapytałam, chwytając okulary przeciwsłoneczne.
- Eee... tak - odparł po chwili mój towarzysz.
- Zatem w drogę!
Po kilku minutach byliśmy już na pięknej, plaży ze złotym piaskiem. Ściągnęliśmy buty i przechadzaliśmy się, cicho rozmawiając.
- Myślisz że woda jest ciepła? - zapytałam spoglądając na turkusowe fale.
- Chcesz sprawdzić? - usłyszałam w odpowiedzi, a oczy Luke'a błysnęły zawadiacko.
- O nie, nawet się nie waż... - krzyknęłam, lecz było już za późno.
Luke złapał mnie w pół i zaczął nieść w stronę morza.
(Luke? Co teraz będzie? :3 )

czwartek, 23 kwietnia 2015

Od Morgan CD Luke

Patrzyłam oniemiała jak ziemia przesuwa się pod nami z niebywałą prędkością. Byliśmy naprawdę wysoko i nadal się wznosiliśmy.
- To jest... niesamowite! - krzyknęłam podekscytowana.
Luke zaśmiał się serdecznie i ścisnął moją rękę.
- Widzisz? Nie ma się czego bać. Latanie jest naprawdę przyjemne - zapewnił mnie wesoło.
Słuchałam go jednym uchem, całkowicie skupiając się na obrazach przesuwających się za oknem.
- Jak wysoko jesteśmy? - wyszeptałam przytłoczona wzniosłością pierwszego lotu.
- Hmm... Jesteśmy na wysokości około 10 tysięcy metrów - odparł po chwili całkiem spokojnie.
Na tą informację oderwałam twarz od szyby i spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami.
- 10 tysięcy...? - zająknęłam się.
- No tak - zaśmiał się Luke - polecam ci się przespać bo będziemy lecieć przynajmniej 18 godzin.
Machnęłam na niego rękę i znów przyssałam się do okna. Nie miałam zamiaru stracić ani jednej chwili.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po 20 godzinach lotu, 5 przystankach i 2 tankowaniach wreszcie wylądowaliśmy na lotnisku w Sydney.
Kiedy tylko drzwi się otworzyły wybiegłam z samolotu, nie zważając na okrzyki innych ludzi.
Rozejrzałam się oniemiała po ogromnym terenie który mnie otaczał. Otaczały mnie różnego rodzaju maszyny latające, ludzie i śmieszne samochodziki przewożące bagaże.
- I co podoba ci się? - usłyszałam za sobą zaspany głos Luke'a.
Obejrzałam się i zobaczyłam jak rozciera sobie kark.
- Jak na razie jest super - nie mogłam powstrzymać podekscytowania.
- A będzie jeszcze lepiej - zawołał radośnie i ruszył w stronę wielkiej hali - chodź odbierzemy nasze walizki.
Pobiegłam za nim, prawie łamiąc sobie kręgosłup od ciągłego rozglądania się.
Po około 30 minutach staliśmy już przed lotniskiem, próbując złapać taksówkę.
- To... gdzie teraz? - zapytałam cicho, przytłoczona ilością ludzi.
- Teraz zameldujemy się w hotelu, a potem... mamy całe Sydney do zwiedzenia - odparł całkiem spokojnie. Na nim taki tłum chyba nie robił wrażenia.
(Luke? Przepraszam że tak długo :/ Wreszcie w Australii :3 )

czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Morgan CD Luke

Zanim zdążyłam otworzyć usta, do holu wpadł całkowicie przemoczony Mordor. Stanął naprzeciw nas z wywieszonym jęzorem i głupkowatym wyrazem pyska.
- Uważa...! - chciałam ostrzec Luke'a, ale było już za późno.
Wilk zaczął energicznie zrzucać z siebie wodę, ochlapując wszystko i wszystkich (czyli nas).
Kiedy skończył, on był w miarę suchy, a my przemoczeni do suchej nitki.
Dałam mojemu towarzyszowi kuksańca pod żebra i pobiegłam się przebrać.
Po kilku minutach siedziałam na łóżku w czarnych dresach, opatulając się kołdrą.
- Hej? - zapytał cicho Luke, uchylając drzwi.
- Wejdź, wejdź, przecież cię nie zabiję - odparłam nie do końca wierząc w swoje słowa.
- Uf... ta akcja z twoim pse... znaczy się wilkiem - poprawił się w ostatniej chwili, spoglądając na śpiącego basiora - była naprawdę niezła.
- Aha - odpowiedziałam pociągając nosem.
- Może machnę nam po herbacie na rozgrzanie? Porządnie wymarzłem w tej stajni - zaśmiał się i poszedł do "kącika kuchennego".
- Zaczęłaś się już pakować? Niedługo wylatujemy, pamiętaj o tym! - krzyczał do mnie, starając się przekrzyczeć czajnik.
- Wiem, wiem! - odparłam zwlekając się z łóżka i idąc w jego stronę. Po drodze przyodziałam jeszcze jedną bluzę.
- Chcesz może posłuchać jakiejś muzyki? - zapytałam go kiedy podawał mi gorący kubek.
- Hmm... czemu nie? A czego słuchasz? - zapytał, sadowiąc się na kanapie.
Podeszłam do wierzy i wybrałam jedną z płyt z wielkiego ich stosu.
- Tu mamy AC/DC - powiedziałam naciskając przycisk play. Z głośników dobiegły pierwsze nuty piosenki "Back In Black".
- To jeden z moich ulubionych zespołów - wymruczałam wsłuchując się w ostre brzmienie gitar.
- Nieźli są - stwierdził po chwili.
- A ty czego słuchasz? - zapytałam odwracając się w jego stronę i wlepiając w niego uporczywe spojrzenie.
(Luke? Przeeeeepraszam że musiałeś tak długo czekać :/ Wybacz)

sobota, 4 kwietnia 2015

Od Morgan CD Luke

Patrzyłam w niebo, a pod palcami czułam miękką trawę. Słyszałam rżenie Katany i szczekanie Mordora. Rejestrowałam obecność Luke'a, nienaturalnie cichego i jakiegoś odległego.
Spojrzałam na niego.
- O czym tak rozmyślasz? - zapytałam lekko zaniepokojona jego wyciszeniem.
- Ja... nieważne - machnął ręką i odwrócił wzrok.
Chciałam coś powiedzieć, ale jednak sobie odpóściłam. Wyglądał tak... poważnie. Wydawał się jakby starszy, doświadczony przez życie.
Wzruszyłam ramionami na swoje rozmyślania. Jakby nie patrzeć jako dzieciak uciekł z domu. Na pewno był zorientowany w tym bezdusznym, często okrutnym świecie. Każdy kto chociaż trochę rozumie w jakim miejscu przyszło mu żyć, stara się znaleźć sposób żeby sie od niego uwolnić. Choćby na chwilę pogrążyć się w marzeniach. Każdy wybiera własny sposób: Książki, muzyka, sport... narkotyki, alkohol. Kto co lubi i na co ma odwagę.
Na moją skórę spadła kropla wody. A potem następna i następna. Nim się obejrzałam lunęła na nas niezła ulewa.
Szybko się zebraliśmy, lecz zamiast do uniwersytety, pognałam po Katanę. Złapałam ją za kantar i pobiegłam do stajni. Za nami słyszałam tęten kopyt innych koni. Nigdzie nie widziałam Luke'a, ale pewne było że zdążył się schować. Weszłam do budynku i pozapalałam wszystkie światła. Odprowadziłam Katanę do boksu i dopilnowałam żeby reszta też trafiła do swoich. Rozejrzałam się, ale okazało się że nigdzie nie ma mojego przyjaciela(?). Za to przez uchylone drzwi wbiegł Mordor, rozchlapując wszędzie wodę. Weszłam do siodlarni gdzie znalazłam ręczniki, koce i derki. Wytarłam najpierw siebie, potem wilka, a potem pobieżnie wszystkie mokre konie. Pozakładałam im derki, miałam nadzieję że odpowiednie.
Wyjrzałam, ale nie było szans żebym w takie oberwanie chmury dobiegła do uniwersytetu. Westchnęłam jedynie na tą niedogodność. Przebywanie w stajni zawsze mnie uspokajało. Owinęłam się więc kocem i umościłam w sianie.
Dalej jednak drżałam z zimna i zaczeła mi doskwierać nuda. Gładziłam Mordora, który zwinął się w kulkę u moich stóp.
- Przydałaoby się jakiaś kawa - mruknęłam do siebie.
- Nie mam kawy, ale myślę że kakao też się nada - usłyszałam zupełnie niespodziewanie.
Krzyknęłam cicho i zerwałam się na nogi. W wejściu stał całkowicie przemoczony Luke z termosem w rece i szerokim uśmiechem na twarzy.
- Luke?! Co ty tu robisz? Jesteś cały mokry! - śmiałam się rzucając w jego stronę ręcznik.
Złapał go bez problemu i zaczął wycierac swoje ociekające włosy.
- Wiesz... kiedy zaczęło padać pobiegłem do uniwersytetu myśląc że jesteś tuz za mną - mruknął i podał mi termos - zorientowałem się dopiero w środku. Domyliłem sie że zostałaś w stajni, więc zroniłem kakao oto jestem.
Rzuciłam w niego zrolowanym kocem, śmiejąc się przy tym głośno.
Po chwili dołączył do mnie na sianie i zaczęliśmy popijąć gorące kakao z malutkiego kubeczka.
(Luke? Ładnie, ładnie :) A u mnie pada xD)

Od Morgan CD Luke

Szybko przełączyłam kanał, aby nie oglądać więcej tego chłamu.
- Ludzie są jednak głupi - mruknęłam - jak można się podniecać tym że jakieś nikomu nie znane "gwiazdy" skaczą do wody, często coś sobie uszkadzając.
Luke wzruszył ramionami.
- A ja wiem? Może lubią coś takiego - odparł z wachaniem - ja tam nie wiem.
- Albo to! Wszystkie te seriale paradokumentalne - zezłościłam się widząc nowy odcinek "Ukrytej Prawdy" - przecież wszyscy wiedzą że te seriale są ustawione. No ale ktoś musi to oglądać, prawda?
Szybko wyłączyłam telewizor i zaczęłam masować sobie skronie.
- Morgan? Nic ci nie jest? - zapytał Luke z troską w głosie.
- Nie, nic. Masz może apap? - zapytałam spokojnie.
Luke podał mi po chwili szklankę z wodą i opakowanie leków. Wyłuskałam dwie tabletki i szybko połknęłam.
Kiedy uniosłam głowę dostrzegłam zatroskane spojrzenie brązowych oczu.
- Nic mi nie jest. Naprawdę - uspokoiłam go pośpiesznie - po prostu jeszcze nie do końca wyzdrowiałam i czasami łapią mnie takie nagłe bóle.
- Ech... no dobrze - stwierdził po chwili.
- Luke? Pójdziemy na spacer? - zapytałam po chwili i nie czekając na jego odpowiedź, ruszyłam do drzwi.
- Ale jesteś pewna? Chyba jeszcze nie czujesz się na siłach... - szybko mnie dogonił.
Uciełam jego gadanie.
- Dam sobie radę - zawołałam i wypóściłam Mordora, aby i on mógł trochę pobiegać.
Po chwili zmierzaliśmy powoli w stronę stajni i padoków.
- Luke? A my tam lecimy samolotem, tak? - zapytałam cicho.
- No raczej. To całkiem spory kawałek stad - zaśmiał się w odpowiedzi - A co?
- Nic... po porostu nie mam zaufania do tych wilekich latających maszyn - mruknęłam ponuro.
- Nie martw się. Nic się nie stanie - zapewnił mnie szybko.
- No dobra, dobra - zgodziłam się bo właśnie dochodziliśmy do stajni.
Weszłam do budynku pewnyk krokiem. Zewsząd czułam siano i zapach koni.
Ruszyłam w stronę boksu Katany i zajrzałam do środka.
- Katana, kochanie. Jak się miewasz? - zaśmiałam się kiedy traciła mnie miękkimi chrapami.
Zarżała w odpowiedzi i zaczęła lizać moją rękę.
Zgarnęłam uwiąz i wyprowadziłam ją z boksu.
- Mam nadzieję że nie masz zamiaru na nią wsiadać? - usłyszałam lekko sarkastyczny głos.
- Hahaha, nie dałabym rady wsiąść nawet na kucyka - odparowałam i zaprowadziłam klacz na pastwisko.
Poklepałam ją po grzbiecie i wypóściłam. Od razu zaczęla biegać i skubać trawkę.
Stanęłam przy ogrodzeniu i zaczęłam oglądać konie. Po chwili dołączył do mnie Luke.
(Luke? Wybaczam ci :3)

piątek, 3 kwietnia 2015

Od Morgan CD Luke

- Co o tym myślę? Jestem przeszczęśliwa! - krzyknęłam - Ja, ja... aż brak mi słów żeby opisać jak bardzo sie cieszę na ten wyjazd!
- Ech, cieszę się że przyjełaś ten pomysł tak optymistycznie - zaśmiał się Luke.
Oczy kleiły mi się ze zmęczenia. Jak przez mgłę rejestrowałam to co się działo w około.
- Eee... Luke? Chyba powinniśmy iść już spać - mruknęłam półprzytomnie.
Chłopak ziewnął szeroko i pokiwał głową.
- Dobranoc Luke - wymruczałam cicho.
Spojrzałam tęsknie w stronę łóżka, ale stwierdziłam że nie mam siły do niego iść.
Podłożyłam sobie jedna z poduszek pod głowę, zwinęłam się w kulkę i momentalnie zasnęłam.
- Dobranoc Morgan.
~~~~~~
Obudziły mnie mokre całusy Mordora.
- A fu! Idź ty zwierzaku, ty! Odczep się od mojej twarzy! - śmiałam się próbując odepchnąć jego kudłaty łeb.
W odpowiedzi na moje starania zszczekał głośno i odsunął się na bezpieczną odległość.
Powoli usiadłam uważając na obolałe żebra. Rozjerzałam się i stwierdziłam że jestem przykryta kocem. Uśmiechnęłam się do siebie doskonale wiedząc kto to zrobił.
Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam że godzina 11:30 jest idealna do odwiedzin.
Wstałam lekko chwiejnie i dokuśtykałam do szafy. Szybko doprowadziłam się do porządku i ubrałam. Wyglądałam jak zombie, ale stwierdziłam że nie bedę się malować.
- Może czas na zmiany - mruknęłam do siebie - albo może nie - dodałam spoglądając na mój czarno-czarny strój.
Ruszyłam do drzwi, dwa razy prawie sie przewracając o biegającego wokół mnie Mordora.
Kiedy wreszcie udało mi sie wyjść, przystanęłam skonfundowana.
- W którym pokoju on mieszka? - zastanawiałam się intensywnie - Chyba w 10...
Na szczęście był tuż obok wiec nie musiałam za daleko wędrować.
Stanęłam przed drzwiami, uniosłam rękę i zpukałam energicznie.
- Chwila! - usłyszałam głos Luke'a.
Po chwili otworzył mi drzwi. Miał na sobie biały podkoszulek i dżinsy i wyglądał jakby przed chwilą wyszedł spod prysznica.
- Oh, Morgan to ty - zaśmiał się i wpóścił mnie do środka.
Rozejrzałam się zaciekawiona.
- Masz całkiem niezłe lokum - podsumowałam oględziny.
- Dzięki - odparł swobodnie - proszę usiądź.
Zajełam miejsce na jego łóżku.
- To... przyszłaść w jakimś konkretnym celu? - zapytał z błyskiem w oku.
- Nie, przyszłam bo miałam taką ochotę - odburknęłam - A co? Mam sobie iść?
(Luke? Sorry że tak długo :/)

piątek, 27 marca 2015

Od Morgan CD Luke

- Uuu. Koperta! - wykrzyknęłam zaciekawiona i szybko ją otworzyłam.
Powoli wyjęłam z niej dwa bilety lotnicze. Kiedy zobaczyłam dokąd one są, moje oczy otworzyły się szeroko.
- Sy...Sydney? - wyjąkałam zszokowana.
Luke uśmiechnął się szeroko.
- Niespodzianka! Wiesz tak sobie myślałem o naszej rozmowie i tak mi wpadło do głowy że to będzie dobry pomysł - powiedział, chociaż jego mina powoli rzedła kiedy patrzył na moją zastygłą twarz - Morgan? Co ty na to? - zapytał niepewnie.
Zupełnie niespodziewanie rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w policzek. Równie szybko cofnęłam się zawstydzona.
- Luke to... niesamowite! - krzyknęłam i szeroko się uśmiechnęłam - Jak... jak to zrobiłeś? Wiesz, bilety lotnicze wcale nie są tanie.
Patrzył na mnie ciepło swoimi brązowymi oczami.
- Cóż... jakby to ująć? Mój wujek stwierdził że należy mi się nagroda za... dobre zachowanie - zaśmiał się odzyskując dobry humor.
 Spojrzałam na resztę rzeczy z koperty. Oprócz 2 biletów, znajdowało się tam pokwitowanie za pokój i... z wrażenia zaparło mi dech.
- To jest... czy ty w ogóle masz pojęcie ile to kosztowało?! - mój głos był nienaturalnie wysoki z podniecenia.
- Eee... no całkiem sporo, pewnie - odparł niepewnie.
- Tu jest rezerwacja do jednej z najlepszych restauracji w Australii - machałam mu świstkiem papieru z logo restauracji "Quay" - Byłam tam tylko raz, ale... jeny to jedzenie. Żebyś ty to widział! - Z emocji załamał mi się głos.
- No już spokojnie, spokojnie - zaśmiał się Luke, ostrożnie wyjmując świstek z mojej zaciśniętej dłoni.
Na policzki wstąpił mi rumieniec.
Szybko wstałam z kanapy i nalałam sobie resztkę sprite'a. Wypiłam ją jednym haustem, żeby się uspokoić.
- Już? - zaczepił mnie żartobliwie, a ja posłałam mu w odpowiedzi miażdżące spojrzenie.
- Tak. Teraz najważniejsze pytanie. Kiedy jedziemy? Jaki jest termin? - zapytałam, chociaż tak naprawdę zastanawiałam się nad czym w tym momencie myśli.
(Luke? Podoba mi się ten pomysł :3)

wtorek, 24 marca 2015

Od Morgan CD Luke

- To... gdzie idziemy? - zapytałam z wahaniem.
- Tu niedaleko jest ładny park. Możemy się tam rozłożyć - odparł wesoło Luke.
Ruszyliśmy przed siebie, ja podtrzymywałam się na jego ramieniu.
Po długim marszu wreszcie przekroczyliśmy bramę parku. Chłopak przez chwilę się rozglądał, aż znalazł odpowiednie miejsce.
Po chwili siedzieliśmy sobie wygodnie na czarnym kocu, a Luke wyjmował jedzenie z koszyka.
Spojrzałam na to wszystko z rozbawieniem.
- Widzę że na poważnie wziąłeś moje słowa - zaśmiałam się - czarny koc, czarne jedzenie i nawet sok.
- Cóż... doszedłem do wniosku że ci się spodoba - mruknął podając mi muffinkę. Oczywiście czekoladową.
- No jasne. Mmm... - mruknęłam zatapiając zęby w miękkim cieście - wreszcie coś dobrego.
Luke patrzył na mnie z uśmiechem na ustach.
- Zaczynam myśleć że cię głodzili w tym szpitalu - zachichotał, a ja z zapałem przytaknęłam.
- No jasne! - krzyknęłam, prawie dławiąc się babeczką - tymi porcjami nie dało się najeść.
- Domyślam się - teraz oboje się uśmiechaliśmy - chcesz soku?
Przytaknęłam.
Siedzieliśmy w parku kilka godzin. Jedliśmy, piliśmy, śmialiśmy się. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
W końcu zaczęliśmy się zbierać. Luke spakował wszystko i pomógł mi wstać.
Po chwili siedzieliśmy już w autobusie i jechaliśmy w stronę uniwersytetu.
Kiedy z niego wysiadaliśmy byłam padnięta.
Ciężko opierałam się na ramieniu chłopaka, powoli stawiając stopy.
Po kilku minutach staliśmy przy drzwiach do mojego pokoju.
Luke szybkim ruchem otworzył je i wpuścił mnie do środka.
Zapaliłam światło i moim oczom ukazał się niesamowity widok.

Luke?

niedziela, 22 marca 2015

Od Morgan CD Luke

- No pokaż! - krzyknęłam, bezwiednie pocierając czoło - Chcę zobaczyć!
Luke odsunął się ode mnie ze śmiechem.
- Może później ci pokarzę - odparł, ale doskonale wiedziałam że tego nie zrobi.
Przewróciłam oczami, udając naburmuszoną.
- Hmh... w takim razie jesteś mi winny kawę - mruknęłam, lecz nie mogłam ukryć uśmiechu.
- A wiesz co? To nawet dobry pomysł - zaśmiał się i wstał - tylko nie dotykaj laptopa! - krzyknął na odchodnym.
- Ta jasne... - mruknęłam i złapałam urządzenie - Co on tam robi?
Spojrzałam na monitor, lecz okazało się że nic na nim nie ma.
Westchnęłam z irytacją i odłożyłam komputer na miejsce.
Po chwili wrócił Luke, niosąc herbatę dla siebie i kawę dla mnie.
- Nie zaglądałaś? - zapytał z błyskiem w oku, doskonale znając odpowiedź.
- Ja? Nie... - odparłam z miną niewiniątka, przechwytując kubek.
- Mmm... - mruknęłam zachwycona smakiem smolistego napoju - o niebo lepsze od tych warzywek.
- Domyślam się - zaśmiał się Luke, popijając swoją herbatę i znów coś majstrując, przy laptopie.
Spojrzałam na niego z irytacją i znów moja ręka powędrowała do czoła. Potarłam je lekko i z westchnieniem włączyłam telewizor.
~~
- Dobra ja już się będę zbierał - mruknął, pakując laptopa do torby.
Spojrzałam na zegarek i palnęłam się w czoło.
- No tak! Jest już po 19! Zaraz przybiegnie tu pielęgniarka i karze ci się zbierać - zauważyłam, spoglądając na zegarek.
- No wiem, wiem - mruknął zbierając się do wyjścia.
- To co? Przyjedziesz jutro po mnie? O 14? - zapytałam uśmiechając się do niego nieśmiało.
- Jasne - mruknął.
Przez chwilę stał w drzwiach, jakby bijąc się z myślami. Potem nagle podszedł do mnie i znów pocałował mnie w czoło. Po chwili już go nie było.
Przez chwilę patrzyłam oniemiała za nim, zastanawiając się co o tym myśleć.
Moja ręka bezwiednie powędrowała w stronę czoła.
(Luke?)

sobota, 21 marca 2015

Od Morgan CD Luke

- Piknik? - zapytałam wesoło - A będzie pizza? I lody?
Luke roześmiał się uroczo.
- Oczywiście, czego sobie zażyczysz - odparł.
- Mmm... - zamruczałam z uznaniem - już nie mogę się doczekać.
Naszą rozmowę przerwało wejście pielęgniarki. Parsknęłam śmiechem, bo zdałam sobie sprawę że to ta sama która wygoniła kiedyś Luke'a.
- Panna Kruger? - zapytała kobieta, patrząc na mnie.
- Eee... Tak - odparłam po chwili - o co chodzi?
Obrzuciła Luke'a niechętnym spojrzeniem.
- Może zostać - szybko stanęłam w jego obronie.
- Niech będzie - prychnęła i znów skupiła się na mnie - Jutro wychodzisz. Tu masz formularz do wypełnienia.
- Ju... Jutro? - zapytałam lekko zszokowana - naprawdę?
- No tak. Mamy nadmiar pacjentów, a ty już nadajesz się do wypuszczenia - odparła zirytowana, podając mi kartkę do podpisu - więc podpisz to i jutro już cię tu nie będzie.
- Ja... okej - mruknęłam w końcu i złożyłam zamaszysty podpis na dole - prosz. A kiedy dokładnie mnie wypisujecie?
- Niech pomyślę - kobieta zmarszczyła czoło - chyba o 14 bo trzeba ci będzie zdjąć te wszystkie usztywnienia.
Zanim zdążyłam coś dodać, już jej nie było.
Byłam lekko skołowana. Popatrzyłam na Luke'a który uśmiechał się do mnie pokrzepiająco.
- Masz na nazwisko Kruger? - zapytał nagle, czym całkowicie mnie rozbroił.
- Tak. Jacyś zagraniczni przodkowie - zachichotałam i całe napięcie ze mnie uszło - chyba będziesz musiał przyspieszyć ten piknik.
Chłopak jedynie wzruszył ramionami.
- Takie życie - zaśmiał się.
- Przyjedziesz po mnie jutro? O 14? - zapytałam z nadzieją, patrząc na niego wielkimi oczami.
(Luke? Poproszę ładny piknik :3)

piątek, 20 marca 2015

Od Morgan CD Luke

- Hmmm... niech pomyślę - mruknęłam - uwielbiam rock i metal. Lubię jeździć konno i ostatnio spodobało mi się czytanie. Lubię mieć dużo swobody.
- Teraz... czego nienawidzisz - podpowiedział Luke uśmiechając się do mnie słodko.
- Oh... nie lubię egoistów i osób przeświadczonych o swojej doskonałości - zastanawiałam się co tu jeszcze dodać - nienawidzę też zimna. Brrr!
- Serio? Ac co takiego złego jest w zimnie? - zaśmiał się.
Popatrzyłam na niego jak na wariata.
- Co złego jest w zimnie?! Wszystko! - krzyknęłam i pacnęłam go w ramię nie mogąc powstrzymać śmiechu. Po chwili oboje dostaliśmy napadu głupawki i zaśmiewaliśmy się do łez.
 - Okej, okej... spokój - wydyszał po chwili Luke - wystarczy.
Próbowałam przybrać poważną minę i prawie mi się udało. Prawie.
 - Okej, to jakie było następne pytanie? - zapytałam moszcząc się na łóżku.
Eee... Jaki lubisz kolor - podsunął uczynnie.
 - Hmmm... zastanówmy się... Jaki kolor mogę lubić? - odparłam z przekąsem - może czarny?
 - No racja - odpowiedział nie zważając na mój sarkastyczny ton - w takim razie jaka jest twoja ulubiona potrawa?
 - Pizza... i lody śmietankowe. Mmm... pycha rozmarzyłam się.
 - No to widzę, nie jakoś szczególnie wybrednie - zauważył.
Wzruszyłam ramionami.
 - Naprawdę nie trzeba wieleżebym czuła się szczęśliwa - mruknęłam cicho i po chwili dodałam głośniej - A jakie było ostatnie pytanie?
 - Ulubione miasto - odparł Luke.
  - Ach miasto? Uwielbiam Sydney - zamyśliłam się - jest takie... klimatyczne. No i oczywiście jest tam ZAWSZE ciepło - zaśmiałam się.
(Luke? ;3 )

wtorek, 17 marca 2015

Od Morgan CD Luke

Hmmm... może "Dary Anioła"? - mruknęłam - słyszałam ze to niezła seria.
- Okej, przyniosę ci jutro - odparł z błyskiem w oku.
- Wiesz... to czytanie coraz bardziej mi się podoba... - zaśmiałam - to dobrze?
- Oczywiście. Im więcej czytasz tym lepiej - zawtórował mi.
Odprężyłam się.
- W takim razie okej.
- Oo! - Krzyknęłam po chwili ciszy - przypomniało mi się!
Luke popatrzył na mnie zaciekawiony.
- Ale co?
- Niedługo mnie wypuszczają - zachichotałam uradowana - powiedzieli ze jeszcze jakiś czas będę na obserwacji, a potem mnie wypuszcza.
- To wspaniale! - Wykrzyknął, zacierając ręce - będę cie pilnował żebyś nie wskoczyła od razu na konia.
Zaśmialiśmy się się oboje, a Luke zarobił jeszcze kuksańca w zebra.
- Wiem, no wiem - powiedziałam z udawana irytacja - "Nie forsuj się" "uważaj na siebie"... słyszałam to chyba z milion razy.
Na potwierdzenie moich slow ostentacyjnie przewróciłam oczami.
Chłopak żartobliwie pogroził mi palcem.
- Wszyscy, którzy tak mówią maja święta racje - parsknął - przecież nie chcemy żebyś znów coś sobie zrobiła.
- Ta, ta - mruknęłam.
(Luke? Wybaczam. Ja dzisiaj też nie za długo :3)

poniedziałek, 9 marca 2015

Od Morgan CD Luke

Zaśmiałam się na tą relację. Naprawdę się zaśmiałam. A mój śmiech jeszcze się wzmógł, kiedy zobaczyłam zdziwione spojrzenie Luke'a.
- Ja... przepraszam - wydyszałam krztusząc się ze śmiechu - nie wiem... co we mnie wstąpiło.
Luke spokojnie czekał aż się uspokoję.
- Okej, okej. Już wszystko jest okej - powiedziałam, kiedy udało mi się ogarnąć głupawkę.
- Co cię tak rozbawiło? - zapytał, nadal lekko zmieszany.
Postukałam się palcem po brodzie.
- Czy ja wiem? Chyba to, że to nie było dla ciebie jakoś szczególnie niesamowite przeżycie. Odniosłam wrażenie, że bawiłeś się... średnio - mruknęłam.
- A niby skąd to wywnioskowałaś? - zapytał, drocząc się ze mną.
Przewróciłam oczami.
- Oh, proszę cię, naprawdę jesteś jak otwarta księga. Doskonale wiem jak się czujesz w danym momencie - powiedziałam lekko się uśmiechając - a jak opowiadasz o tym balu to masz raczej... znużoną minę.
- No... niech ci będzie. Ale nie było tak źle! - bronił się, lecz jakoś tak niemrawo.
Dałam mu kuksańca w ramię.
- Mnie nie oszukasz - zaśmiałam się - dobra zmiana tematu.
Luke przyjął to z wdzięcznością.
Wskazałam na stolik nocny na którym leżała trylogia.
- Skończyłam.
Spojrzał na mnie wielkimi oczami.
- W jedną noc? Spałaś w ogóle? - zapytał oskarżycielskim tonem.
Zrobiłam zmieszaną minę, chociaż w duszy się uśmiechałam.
- No... nie mogła zasnąć, więc trochę poczytałam - powiedziałam nieśmiało.
Luke patrzył na mnie na wpół potępiająco, na wpół wesoło.
- Czytałaś, bo nie mogłaś spać, czy nie mogłaś spać, bo czytałaś?
Zaśmiałam się głośno.
- I tu mnie masz. Masz coś ciekawego? Coś, co mogłoby mi się spodobać? - zapytałam patrząc na niego wyczekująco.

(Luke?)

niedziela, 8 marca 2015

Od Morgan CD Arianna

Wzięłam od niej torebkę i zabrałam się za resztę cukierków.
- I jak ci się podoba w szkole? - zapytała po chwili.
Popatrzyłam na nią krzywo.
- Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę to, że kilka dni po przyjeździe trafiłam do szpitala - odparłam z przekąsem.
- Ah, no tak - powiedziała speszona i zaczęła jeść mandarynkę.
- A tobie? - zapytałam od niechcenia.
- Co mi? - nie zrozumiała pytania.
Przewróciłam oczami.
- No jak ci się podoba w szkole?
- Aaa - załapała w końcu - A dziękuję, bardzo dobrze.
(Ari?)

Od Morgan CD Lin

- Dzięki - mruknęłam w odpowiedzi - twój też jest niczego sobie.
Dalej czyściłyśmy konie w milczeniu.
- Hej, nie chciałabym ci zawracać głowy, ale mogłabyś mi pokazać najlepsze trasy? - zapytała po chwili.
Przewróciłam oczami, Czy ta dziewczyna nie potrafiła milczeć choćby przez chwilę?
- Niech ci będzie. Ale ma być cisza - ostrzegłam ją.
- Okej - zaśmiała się i wróciła do siodłania.
Po 15 minutach byłyśmy gotowe.
- Jedź za mną - krzyknęłam i ruszyłam kłusem, moją ulubioną ścieżką.
- Chcesz coś zobaczyć? - zapytałam, kiedy się ze mną zrównała.
Kiwnęła głową na znak zgody, lecz nic nie powiedziała.
Uśmiechnęłam się.
- Okej. Może trochę pogalopujemy? - zapytałam, a kiedy znów potwierdziła, pogoniłam Katanę.
Po kilku chwilach galopu, znalazłyśmy się na bajkowej polance. Otaczał ją las wielkich, rozłożystych świerków. Przez gałęzie przeświecało słońce, tworząc piękne plamy światła. Każdy skrawek ziemi pokrywały maleńkie, fioletowe kwiatki. W koronach drzew śpiewały ptaki.
- I co podoba ci się? - zapytałam zataczając krąg ręką.
Lynette spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami.
- Tu jest pięknie! - krzyknęła zachwycona.
(Lin?)

Od Morgan CD Lynette

Weszłam do siodlarni i moim oczom ukazał się śmieszny widok.
Jakaś dziewczyna podskakiwała, starając się dosięgnąć do siodła.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niej bez słowa.
Kiedy sięgnęłam w górę, odwróciła się i uśmiechnęła z wdzięcznością.
- Co się szczerzysz? - zapytałam zdejmując siodło Katany.
Spojrzała na mnie niepewnie.
- Myślałam... - zaczęła, ale widząc moją minę zamilkła - podasz mi proszę to siodło? - zapytała pokazując czarne siodło.
Prychnęłam w odpowiedzi i ruszyłam do wyjścia.
- Proszę - usłyszałam jęk z tyłu.
Odetchnęłam głęboko i odłożyłam siodło Katany.
Ruszyłam na drugi koniec siodlarni, śledzona czujnym wzrokiem nowej.
Zdjęłam ze stosu jeden stołek i pchnęłam go w jej stronę.
- Prosz, to powinno wystarczyć - powiedziałam opryskliwie patrząc jak wspina się na chybotliwy stołek i zdejmuje siodło.
- Dziękuję - powiedziała - Tak w ogóle to jestem Lynette.
- Morgan - przedstawiłam się i wyszłam z siodlarni żeby osiodłać moją klacz.
Westchnęłam w duchu, kiedy usłyszałam, że dziewczyna idzie za mną.
(Lynette?)

sobota, 7 marca 2015

Od Morgan CD Arianna

Popatrzyłam na nią nieufnie.
- Niby nie wolno przyjmować cukierków od nieznajomych, ale... rzuć mi kilka - powiedziałam zapraszając dziewczynę do środka.
- Tak w ogóle to jestem Arianna. Może Luke ci o mnie wspominał... - zaczęła, podając mi garść "Michałków".
- To ty idziesz z nim na bal? - zapytałam rozwijaj ac pierwszą czekoladkę.
- Tak, to ja - powiedziała lekko zmieszana.
Zaczęła obierać mandarynkę, a ja pochłaniałam cukierki z błogim wyrazem twarzy.
- Mmmm... dzięki. Tego mi było trzeba. Wiesz że w szpitalu nie ma nic słodkiego?! Prawdziwa udręka - zaśmiałam się, a Arianna mi zawtórowała.
- Jaka masz sukienkę? - zapytałem nagle ni stąd ni z owąd.
Dziewczyna podeszła do mnie i pokazał mi zdjęcie pięknej, niebieskiej sukienki.
- Bardzo ładna - powiedziałam.
(Arianna?)

piątek, 6 marca 2015

Od Morgan CD Lucy

Popatrzyłam na niebo, na którym zbierały się burzowe chmury.
- Raczej na halę - odparłam i poszłam siodłać Katanę.
Po chwili stałyśmy z Lucy u wejścia do hali.
Sprawnie wsiadłam na klacz i zaczęłam ją rozgrzewać.
Robiłam ósemki, serpentyny i slalomy, aby rozruszać trochę Katanę. Trzeba ją było trochę zmotywować żeby zaczęła ładnie chodzić.
Po około 15 minutach rozgrzewki podjechałam do Lucy.
- Gotowa trochę poskakać? - zapytałam i nie czekając na odpowiedź ruszyłam na pierwszą przeszkodę. Nie miała więcej niż 110 cm, więc nie była trudna.
Kątem oka zobaczyłam, że Lucy, również skacze, lecz jakoś średnio mnie to obchodziło.
Zatraciłam się w skakaniu, pokonując z kataną coraz wyższe przeszkody. Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęło padać. Wielkie krople z brzękiem rozbijały się o dach hali.
Kiedy skończyłyśmy, wszystkie 4 byłyśmy spocone, a pyski klaczy pokrywała piana.
- To było przyjemne - powiedziałam do Lucy, między wdechami.
- Też tak uważam. Tylko jak my się teraz przedrzemy do stajni, w tej ulewie? - odparła wyglądając na dwór.
- Może tak? - zapytałam i spięłam Katanę do galopu.
Po minucie byłyśmy już w stajni, niestety nawet galop nie uratował nas przed całkowitym zmoknięciem.
Szybko rozsiodłałyśmy i wytarłyśmy konie i jeszcze szybciej pobiegłyśmy do uniwersytety, żeby schronić się w ciepłym łóżku.
Wreszcie ociekające wodą, stanęłyśmy na korytarzu i już miałyśmy się rozchodzić do pokoi.
- Hej może chcesz do mnie przyjść pooglądać film? Okryjemy się kocem i zrobimy kakao - nagle zaproponowała Lucy, a ja przystanęłam z ręką na klamce.
- Czemu nie... - odparłam z namysłem i weszłam z Lucy do jej pokoju.
(Lucy?)

Od Morgan CD Luke

Popatrzyłam na niego jak na wariata.
- Ja? W całym tym osprzętowi? - zapytałam pokazując na metalową szynę na nodze.
- No wiem głupi pomysł - speszył się Luke, ale ja uciszyłam go machnięciem.
Właśnie poważnie zastanawiałam się czy tego nie zrobić. Tańczenie z Lukiem było... zachęcającą perspektywą.
- No... dobra. Tylko to nie moja wina kiedy stanę ci tym żelastwem na nogę - zachichotałam i powoli wstałam z łóżka.
Chłopak patrzył na mnie, zastanawiając się dlaczego to robię. Ja też chciałam wiedzieć.
Podszedł do mnie i przytrzymał.
- No Morgan, zaskakujesz mnie - uśmiechnął się do mnie promiennie, a ja z radością odwzajemniłam uśmiech - okej połóż mi jedną rękę na ramieniu, a drugą... - tutaj spojrzał na moją prawicę na temblaku - po prostu trzymaj przy sobie. Nic z nią nie zrobimy.
Szturchnęłam go żartobliwie, ale zrobiłam co kazał.
Ku mojemu zażenowaniu położył ręce na mojej talii.
- Okej to nie jest trudne. Jeden krok do tyłu, potem jeden w lewo, do przodu i w prawo - powiedział - rozumiesz?
Przewróciłam oczami.
- Tak, nie jestem tak głupia na jaką wyglądam - zaśmiałam się - nie wydaje się jakoś szczególne skomplikowane - powiedziałam ostrożnie - jest jakiś haczyk?
Tym razem to Luke się zaśmiał.
- Nie. To tyle. Nic więcej umieć nie musisz. Spróbujemy?
Popatrzyłam na niego z wahaniem.
- No... okej - powiedziałam i ruszyliśmy.
Przez następną godzinę ćwiczyliśmy, aż nie osiągnęła płynności. Co jakiś czas Luke dodawał nowe figury, ale i to nie stanowiło problemu.
Po treningu opadłam na łóżko zmęczona, ale szczęśliwa.
Luke po chwili przyniósł mi kawę.
- Dzięki - Spojrzałam na niego z wdzięcznością.
- Nie ma za co - odparł siorbiąc swoją herbatę.
Kiedy skończyliśmy pić, przyszła pielęgniarka i kazała Lukowi iść.
- Pa. Opowiesz mi jutro jak było na balu? Proszę? - zapytałam patrząc na niego wielkimi oczami.
- Jasne. Do jutra Morgan - odparł z lekkim smutkiem i wyszedł.
Westchnęłam i wzięłam "Niezgodną" do ręki.
- Przynajmniej mam co czytać - mruknęłam do siebie i otworzyłam na pierwszej stronie.
(Luke? Co takie krótkie? Następne ma być meeeega długie :3)

Od Morgan CD Luke

Popatrzyłam na niego z błyskiem w oku.
- Zmieniasz temat - powiedziałam oskarżycielsko, ale potem się zaśmiałam - niech ci będzie, powiem ci jeśli bardzo chcesz.
- Chcę - uśmiechnął się z wahaniem, przez co w policzku zrobił mu się uroczy dołeczek. Od kiedy zaczęłam zwracać uwagę na takie rzeczy?
- Hm... jak by to ująć? Grupka dzieciaków które piją, palą i "rozrabiają" - przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów palcami - a znalazłam się między nimi całkowicie przypadkiem. Ta szkoła do której chodziłam... była jakby podzielona na 2 części. Jedna z nich to ci dobrzy uczniowie, śmietanka szkolna, a druga... no właśnie coś takiego. Nastolatki z licznymi problemami, uciekające do wszelkiego rodzaju używek. A jak wiesz, używki powodują dziwne zachowania, więc duża ich część była karana.
- Za co? - zapytał Luke, pochylając się w moją stronę.
- Czy ja wiem... napady, kradzieże, bójki. Takie jakieś przewinienia. Nic specjalnie wielkiego, ale było tam kilku świrów.
- Jezu... i jak się tam znalazłaś? - zapytał wstrząśnięty.
Wzruszyłam ramionami.
- To chyba... było kilka powodów. Byłam rozgoryczona zachowaniem rodziców, ich ignorancją względem mnie. Moje oceny zaczęły spadać, całkowicie przestałam się uczyć. Chodziłam na wagary. I właśnie pewnego takiego dnia, kiedy poszłam na wagary, spotkałam grupkę dzieciaków ze szkoły. Podeszłam z ciekawości - zaśmiałam się gorzko - i zostałam na dłużej.
- Ale dlaczego? - zapytał nie rozumiejąc mojego postępowania.
- Zrozum Luke... oni byli tacy... wyluzowani. Nic ich nie obchodził świat, byli szczęśliwi w swoim gronie. W dodatku byli niezwykle przyjaźni, a ja w tamtym czasie naprawdę tego potrzebowałam. Ale, tak naprawdę dużo się nie zmieniło. Dalej chodziłam na wagary, tylko że teraz z nimi. Niczego nie brałam, nie paliłam, a i do alkoholu podchodziłam ostrożnie. Byłam tylko biernym obserwatorem, ale czułam się lubiana i potrzebna.
Zakończyłam zastanawiając się dlaczego tak go interesuje go moje smutne dzieciństwo.
(Luke? :3)