Z przykrością oznajmiam, że Jacob odchodzi z Univerystetu. Powód: znudzenie. Tak, wiem. :(
Lucy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 marca 2015
niedziela, 8 marca 2015
Od Kuby CD Luke
Zagrodziłem mu drogę wyjścia, przez drzwi.
- Już uciekamy? - zapytałem, a Luke spuścił głowę.
Widząc to dodałem odvhodząc od drzwi:
- Droczę się z tobą - uśmiechnąłem się do niego.
Luke szybko wyszedł, a ja usiadłem przy stoliku. Zamówiłem kawękawę i zacząłem przyglądać się jeźdźcom na hali. Nagle do kawiarni weszła ruda dziewczyna. Usiadła w rogu kawiarni, zamówila coś i czytała książkę.
Widząc to wstałem i podeszłem do niej:
- Czy to miejsce jest zajęte? - zapytałem wskazując krzesło naprzeciw dziewczyny.
Layla?
- Już uciekamy? - zapytałem, a Luke spuścił głowę.
Widząc to dodałem odvhodząc od drzwi:
- Droczę się z tobą - uśmiechnąłem się do niego.
Luke szybko wyszedł, a ja usiadłem przy stoliku. Zamówiłem kawękawę i zacząłem przyglądać się jeźdźcom na hali. Nagle do kawiarni weszła ruda dziewczyna. Usiadła w rogu kawiarni, zamówila coś i czytała książkę.
Widząc to wstałem i podeszłem do niej:
- Czy to miejsce jest zajęte? - zapytałem wskazując krzesło naprzeciw dziewczyny.
Layla?
piątek, 6 marca 2015
Od Kuby CD Lucy
- Hmm, fajnie Lucy, ale wiesz my już dawno się poznaliśmy. Pamiętasz? Wtedy na stołówce - powiedziałem szukając jakiegokolwiek sprzeciwu na jej twarzy.
- A tak! Zapomniałam! Sorry, mam sklerozę....
- Okay, to do zobaczenia. Muszę jeszcze załatwić parę spraw, więc pa.
- Pa!
Koniec
- A tak! Zapomniałam! Sorry, mam sklerozę....
- Okay, to do zobaczenia. Muszę jeszcze załatwić parę spraw, więc pa.
- Pa!
Koniec
czwartek, 5 marca 2015
Od Kuby CD Amanda
Parsknąłem śmiechem.
- Raczej czego TY chcesz ode mnie? Ja nie przyszłem tu do ciebie, Amando - powiedziałem cicho. - Do Lucy.
Amanda zmarszczyła brwi i zobaczyłem idącą do nas rudą dziewczynę. Pomachałem do niej, a ona odmachałai podeszła do mnie.
- Hejka, możemy porozmawiać NA OSOBNOŚCI? - podkreśliłem.
- Tak, chodźmy.
Poszliśmy trochę dalej, a ja zacząłem rozmowę.
- Mam pytanie, z wiązkiem balu. Trzeba przyjść z parą? - spytałem.
Lucy roześmiała się i odpowiedziała:
- Kuba, zaproś kogoś. Naprawdę.
Pokiwałem głową i wróciem do siebie. Kogo ja zaproszę? Lucy! Ona jedna mnie lubiła!
- Lucy! Czekaj!
Dziewczyna obróciła się i ja do niej podeszłem.
- Zostaniesz moją parą na balu?
Lucy?
- Raczej czego TY chcesz ode mnie? Ja nie przyszłem tu do ciebie, Amando - powiedziałem cicho. - Do Lucy.
Amanda zmarszczyła brwi i zobaczyłem idącą do nas rudą dziewczynę. Pomachałem do niej, a ona odmachałai podeszła do mnie.
- Hejka, możemy porozmawiać NA OSOBNOŚCI? - podkreśliłem.
- Tak, chodźmy.
Poszliśmy trochę dalej, a ja zacząłem rozmowę.
- Mam pytanie, z wiązkiem balu. Trzeba przyjść z parą? - spytałem.
Lucy roześmiała się i odpowiedziała:
- Kuba, zaproś kogoś. Naprawdę.
Pokiwałem głową i wróciem do siebie. Kogo ja zaproszę? Lucy! Ona jedna mnie lubiła!
- Lucy! Czekaj!
Dziewczyna obróciła się i ja do niej podeszłem.
- Zostaniesz moją parą na balu?
Lucy?
środa, 4 marca 2015
Od Kuby CD Amanda
Okay, teraz to Blondie przesadziła! Że ja dzieciak? No może tak, jestem nierozważny i jeszcze głupi, ale dzieciakiem nie jestem! Co to, to nie! Czy ja wyglądam jak dzieciak? Nie.
Wróciłem do swojego pokoju i postanowiłem całkowicie ignorować Amandę. Całkowicie. Zresztą nie przeszkadza mi to! W ogóle!
Kogo ja oszukuje... Siebie! Tak, siebie oszukujesz! Znajdź sobie kumpli!
Łatwo powiedzieć, żaden chłopak nie chciał się kumplować. Znaczy się Michaś i Luke.
Amanda?
Wróciłem do swojego pokoju i postanowiłem całkowicie ignorować Amandę. Całkowicie. Zresztą nie przeszkadza mi to! W ogóle!
Kogo ja oszukuje... Siebie! Tak, siebie oszukujesz! Znajdź sobie kumpli!
Łatwo powiedzieć, żaden chłopak nie chciał się kumplować. Znaczy się Michaś i Luke.
Amanda?
Od Kuby CD Amanda
- Po pierwsze: to nie są zaloty, Blondie. Po drugie: po co są ci te tulipany. Albo, już nieważne - powiedziałem machnąwszy ręką.
- Czekaj, już wiem po co. Dla twojego cienkiego faceta, mam rację? - spytałem.
To było oczywiste, że nie dla faceta, ale zawsze wykorzystam szansę by jej dopiec.
Amanda?
- Czekaj, już wiem po co. Dla twojego cienkiego faceta, mam rację? - spytałem.
To było oczywiste, że nie dla faceta, ale zawsze wykorzystam szansę by jej dopiec.
Amanda?
Od Kuby CD Amanda
Siedząc na ławce zauważyłem Amandę. W głowie zaświtał wspaniały plan. Szybko wstałem i podeszłem do Blondie.
- Kogo ja tu widzę? Czyżby Amandę? Sorry, nie widze przez te dziwne nowe pasemka - starałem się zachować pokerową twarz.
Amanda nie odezwała się. Ignorowała mnie, pchła.
- A gdzie idzie taka bezbronna blondynka? Z chęcią potowarzyszę ci do więzienia, chcesz? Na pewno, by cię tam przyjęli, za ten twój niewyparzony język, wiesz?
Amanda?
- Kogo ja tu widzę? Czyżby Amandę? Sorry, nie widze przez te dziwne nowe pasemka - starałem się zachować pokerową twarz.
Amanda nie odezwała się. Ignorowała mnie, pchła.
- A gdzie idzie taka bezbronna blondynka? Z chęcią potowarzyszę ci do więzienia, chcesz? Na pewno, by cię tam przyjęli, za ten twój niewyparzony język, wiesz?
Amanda?
Od Kuby CD Amanda
- Ta, je też nie lubię takich przemądrzałych blondynek jak ty! - krzyknąłem przez drzwi.
Co za Blondie! Nie, no masakra!
Odeszłem do siebie, też nie miałem zamiaru z nią rozmawiać i przebywać. Właśnie w jedynym się zgadzaliśmy z Amandą: obydwoje siebie nie lubiliśmy. Włączyłem laptopa i zacząłem przeglądać fejsa. Nie miałem kumpli, co miałem zrobić? Amoże czas ich znaleźć?
Amanda?
Co za Blondie! Nie, no masakra!
Odeszłem do siebie, też nie miałem zamiaru z nią rozmawiać i przebywać. Właśnie w jedynym się zgadzaliśmy z Amandą: obydwoje siebie nie lubiliśmy. Włączyłem laptopa i zacząłem przeglądać fejsa. Nie miałem kumpli, co miałem zrobić? Amoże czas ich znaleźć?
Amanda?
wtorek, 3 marca 2015
Od Kuby CD Amanda
- Tak, uradowany! - krzyknąłem za nią.
Co ta cała Amanda do mnie ma? Chyba nie jestem aż taki zły? A może jestem?
Mhym, pierwszy dzień na pewno nie będzie należeć do najlepszych. Zdecydowanie.
Poszedłem do siebie, zresztą nie było nic smacznego na stołówce. Przemyślałem jeszcze raz całą sprawę i w końcu zdecydowałem się pójść do Amandy.
Zapukałem i otworzyła mi.
- Słuchaj, co mam zrobić byś mnie polubiła?
Amanda?
Co ta cała Amanda do mnie ma? Chyba nie jestem aż taki zły? A może jestem?
Mhym, pierwszy dzień na pewno nie będzie należeć do najlepszych. Zdecydowanie.
Poszedłem do siebie, zresztą nie było nic smacznego na stołówce. Przemyślałem jeszcze raz całą sprawę i w końcu zdecydowałem się pójść do Amandy.
Zapukałem i otworzyła mi.
- Słuchaj, co mam zrobić byś mnie polubiła?
Amanda?
Od Kuby CD Amanda
Wstałem za nią. Już siedziała przy stoliku z rudą dziewczyną i śmiała się głośno. Podeszłem do niej i zapytałem jej koleżankę:
- Mogę ją porwać na chwilkę?
- Ta, jasne.
Pociągnąłem blondynke trochę dalej od jej stolika.
- Przepraszam. Za tamto.
Dziewczyna obrzuciła mnie złowrogim spojrzeniem.
- Serio. Jak się nazywasz? - zapytałem, ale nie otrzymując odpowiedzi sam odpowiedziałem. - Jestem Kuba.
Amanda?
- Mogę ją porwać na chwilkę?
- Ta, jasne.
Pociągnąłem blondynke trochę dalej od jej stolika.
- Przepraszam. Za tamto.
Dziewczyna obrzuciła mnie złowrogim spojrzeniem.
- Serio. Jak się nazywasz? - zapytałem, ale nie otrzymując odpowiedzi sam odpowiedziałem. - Jestem Kuba.
Amanda?
Od Kuby CD Amanda
Wyszedłem ze stajnie i wróciłem na moje alabastrowe schody. Tata już tam na mnie czekał.
- Gdzieżeś był młodzieńcze?! - fuknął na mnie.
Prychnąłem.
- Integrowałem się - odpowiedziałem równie elegancko.
Potrafiłem mówić i elegancko i jak żul spod mostu. Przydawało się czasami.
- To zmienia postać rzeczy.
Ojciec wszystko mi opowiedział co i jak, dał kluczyk do pokoju i mapę uniwersytetu, i odjechał tym swoim pięknym Land Rover'em. Westchnąłem. Czas rozpocząć nowe sweeetaśne życie pośród hasających kucyków na tęczy radości!!!!!! Ale się cieszę!!!!!
Rozpakowałem się i poszedłem na stołówkę, ponieważ powoli zbliżała się pora obiadu. Wszedłem tam i zobaczyłem, że każdy już z kimś siedzi. Nie byłem do tego przygotowany. Co to, to nie. Zawsze siadałem z moimi kumplami i robiliśmy różne psikusy starej sprzątaczce albo matematyczce.
Usiadłem sam w prawym rogu, tylko tam nie było gości. Położyłem nogi na stół i czekałem, aż wreszcie stółówkowa pani zacznie rozdawać jedzenie.
- Gdzie z tymi szłapami? - zapytał dziewczęcy głos i poczułem jak moje nogi opadają na podłogę.
Ta blondynka.
- Hej Blondie! Przysiądziesz się? - zapytałem ją.
Amanda?
- Gdzieżeś był młodzieńcze?! - fuknął na mnie.
Prychnąłem.
- Integrowałem się - odpowiedziałem równie elegancko.
Potrafiłem mówić i elegancko i jak żul spod mostu. Przydawało się czasami.
- To zmienia postać rzeczy.
Ojciec wszystko mi opowiedział co i jak, dał kluczyk do pokoju i mapę uniwersytetu, i odjechał tym swoim pięknym Land Rover'em. Westchnąłem. Czas rozpocząć nowe sweeetaśne życie pośród hasających kucyków na tęczy radości!!!!!! Ale się cieszę!!!!!
Rozpakowałem się i poszedłem na stołówkę, ponieważ powoli zbliżała się pora obiadu. Wszedłem tam i zobaczyłem, że każdy już z kimś siedzi. Nie byłem do tego przygotowany. Co to, to nie. Zawsze siadałem z moimi kumplami i robiliśmy różne psikusy starej sprzątaczce albo matematyczce.
Usiadłem sam w prawym rogu, tylko tam nie było gości. Położyłem nogi na stół i czekałem, aż wreszcie stółówkowa pani zacznie rozdawać jedzenie.
- Gdzie z tymi szłapami? - zapytał dziewczęcy głos i poczułem jak moje nogi opadają na podłogę.
Ta blondynka.
- Hej Blondie! Przysiądziesz się? - zapytałem ją.
Amanda?
poniedziałek, 2 marca 2015
Od Kuby do Amandy
Wyszedłem na dwór się przejść. Była lipiec, dochodziła 18. Poszedłem sam, na przekór moim przyzwyczajeniom na plac zabaw. Co mnie zdziwiło brakowało tam dzieci bawiących się i wrzeszczących na całe gardło. Huśtawki smętnie poruszały się pod podmuchem wiatru, a zjeżdżalnia mokra była od częstych walijskich deszczy. Cisza, która mnie otaczała przytłaczała mnie, nie mogłem znieść ciszy.
Przeprowadzka. Czy kiedyś cię to spotkało? Nie? Mnie tak. Rodzice zdecydowali przenieść się do Polski, gdzie tata miał dostać świetną robotę, a ja chodzić do polskiego liceum. Tak, umiałem mówić po polsku. Rodzice męczyli mnie nim od urodzenia, miałem go jako drugi język i teraz płynnie się nim posługuje.
Byłem okropnie zły na rodziców, ponieważ wybrali dla mnie szkołę, która dla mnie była beznadziejna. Uczono tam jazdy konnej, której próbował mnie kiedyś nauczyć ojciec, lecz zrezygnował widząc mój upór. Nie lubiłem jazdy konnej, znaczy się jazdy, nie koni. Konie lubiłem, ale jazda na nich wydawała się mi być męczeniem ich. Po prostu nie lubiłem tego, a moi rodzice wysyłali mnie właśnie żeby się tego nauczyć. Sami też potrafili jeździć konno. Nie rozumiałem ich.
Wyszedłem z Land Rovera ojca. Tata również wyszedł wprowadzić konia do stajni, a ja otworzyłem bagażnik i wyciągnąłem dwie walizki. Gdy wrócił ojciec poszedł do sekretariatu mówiąc, że musi pozałatwiać parę spraw. Ja usiadłem na schodach z walizkami i czekałem aż wróci.
Wtedy zauważyłem jakąś dziewczynę głaszczącą konia i mówiącą coś do niego. Nagle koń niebezpiecznie wierzgnął i dziewczyna przestraszona cofnęła się, wpadła na mały kamyk, poślizgnęła się na nim i upadła. Widząc cały wypadek szybko podbiegłem do niej i podałem jej rękę, żeby wstała:
- Hej. Nic ci się nie stało Blondie? - zapytałem szczerząc się do niej.
Amanda?
Przeprowadzka. Czy kiedyś cię to spotkało? Nie? Mnie tak. Rodzice zdecydowali przenieść się do Polski, gdzie tata miał dostać świetną robotę, a ja chodzić do polskiego liceum. Tak, umiałem mówić po polsku. Rodzice męczyli mnie nim od urodzenia, miałem go jako drugi język i teraz płynnie się nim posługuje.
Byłem okropnie zły na rodziców, ponieważ wybrali dla mnie szkołę, która dla mnie była beznadziejna. Uczono tam jazdy konnej, której próbował mnie kiedyś nauczyć ojciec, lecz zrezygnował widząc mój upór. Nie lubiłem jazdy konnej, znaczy się jazdy, nie koni. Konie lubiłem, ale jazda na nich wydawała się mi być męczeniem ich. Po prostu nie lubiłem tego, a moi rodzice wysyłali mnie właśnie żeby się tego nauczyć. Sami też potrafili jeździć konno. Nie rozumiałem ich.
Wyszedłem z Land Rovera ojca. Tata również wyszedł wprowadzić konia do stajni, a ja otworzyłem bagażnik i wyciągnąłem dwie walizki. Gdy wrócił ojciec poszedł do sekretariatu mówiąc, że musi pozałatwiać parę spraw. Ja usiadłem na schodach z walizkami i czekałem aż wróci.
Wtedy zauważyłem jakąś dziewczynę głaszczącą konia i mówiącą coś do niego. Nagle koń niebezpiecznie wierzgnął i dziewczyna przestraszona cofnęła się, wpadła na mały kamyk, poślizgnęła się na nim i upadła. Widząc cały wypadek szybko podbiegłem do niej i podałem jej rękę, żeby wstała:
- Hej. Nic ci się nie stało Blondie? - zapytałem szczerząc się do niej.
Amanda?
Powitajmy Jacoba!
Imię: Jacob (czyt. Dżejkob)
Wiek: 17 lat
Pseudonim: Kuba
Partner/Partnerka: No comment.
Charakter: Jacob ma trudny charakter. Jest nieustępliwy i zaciekły. Jak trzeba potrafi być pyskaty i chamski, ale czasem trzyma język za zębami. Obojętny na niektórych ludzi. Ma niewielką cierpliwość, nie umie opanować gniewu. Jest za bardzo ryzykancki, uwielba dobrze się bawić. Jest inteligentny, ale czasem postępuje nierozważnie. Wybacza, nawet największe uczynki. Jednak potrafi był miłym facetem. Zawsze służy pomocą. Ma sarkastyczne poczucie humoru, to świetny kumpel, dużo żartuje.
Opis: Ma 1,78 m wzrostu. Jest brunetem z czarnym oczami
Głos: Maroon 5
Pokój: pokój nr 14
Strój jeździecki: wszystko czarne
Wiek: 17 lat
Pseudonim: Kuba
Partner/Partnerka: No comment.
Charakter: Jacob ma trudny charakter. Jest nieustępliwy i zaciekły. Jak trzeba potrafi być pyskaty i chamski, ale czasem trzyma język za zębami. Obojętny na niektórych ludzi. Ma niewielką cierpliwość, nie umie opanować gniewu. Jest za bardzo ryzykancki, uwielba dobrze się bawić. Jest inteligentny, ale czasem postępuje nierozważnie. Wybacza, nawet największe uczynki. Jednak potrafi był miłym facetem. Zawsze służy pomocą. Ma sarkastyczne poczucie humoru, to świetny kumpel, dużo żartuje.
Opis: Ma 1,78 m wzrostu. Jest brunetem z czarnym oczami
Głos: Maroon 5
Pokój: pokój nr 14
Strój jeździecki: wszystko czarne
Koń:
Wyposażenie: wszystko czarne
Imię konia: Sean (czyt. Szen)
Wiek: 4 lata
Inne zwierzę: -
Właściciel: Nutelka345
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)