Przyjechałem do nowej szkoły . No dobra spróbować można... ale dobrze miałem przy sobie mojego Torresa i Dume. Wysiadłęm z auta i uśmiechnełam sie na widok stadniny. Dum aodrazu wsiadła i czekała koło przyczepy z uwiazem. Podeszłęm do niej pogłaskałęm ja.
- piątka- kucnałem , a ona dała piatke .
Wstaęłm i otworzyłem przyczepe. Torres bez wachania wycofał sie , ale zamiast dać sie zapiąć . Pogalopował w strone stajni. Gdy na drodze zauważył dziewczyne ja krzyknąłem .
- Toress stój !! - krzyknąłem . A on zachamował i stanął dęba . Dziewczyna aż upadła . podbiegłem do niej a za mna Duma.
- nic ci nie jest . Przepraszam za niego jest nieprzyzwyczajony jeszcze .
Dziewczyno ? :p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz