Odłożyłam list po przyczytaniu go na biurko. Antonio wciąż stał obok mnie. Odwróciłam się do niego na pięcie. Złość mi minęła, ustąpiła miejsca smutku i zdziwieniu.
- Jak możesz wyjeżdżać? Podobno podobało ci się tu... - powiedziałam zdławionym głosem. - Nie zostawiaj mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz