- Ja leżę na koniu i trzymam sie na rękach. -
- Acha.
- Dobra chodźmy juz bo się spóźnimy.- powiedziałam
Pobiegłyśmy do koni. Zanim lekcja się zczęła pani dała nam jakiś krem. Powiedziała, że sluży do tego aby ręce ne ześlizgały się z konia. Krem okropnie śmierdział i był tłusty. Jedno bylo w nim dobre, gdy sie wchłonił ręce nie śmierdziały.
Lucy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz