Antonio otworzył drzwi, ale ja nie przekroczyłam progu. Zabolały mnie jego słowa.
- Przepraszam cię za to, że przeze mnie nie możesz spojrzeć mi w oczy. Za to, że nawet nie chcesz otworzyć mi drzwi, by mnie zobaczyć. Za to, że... Że mnie nienawidzisz - wydusiłam. Czy pan Toni jest szczęśliwy, widząc mnie? Nie! - zawołałam schisteryzowana.
Antonio?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz