Byłem samoukiem. Wystarczyło mi kilka filmików na youtubie i trochę czasu. Nie chodziłem na żadne zajęcia z grania. Uwielbiałem grać i czasem śpiewałem, ale tylko dla siebie. Nawet nie lubiłem jak ktoś mówił, że mam talent. Ja uważam granie na gitarze jedynie jako swoje hobby i ucieczkę od problemów. Oparłem gitarę o ławkę.
- Umiesz coś jeszcze? - zapytała dziewczyna.
- Tak - odwróciłem wzrok.
- Co umiesz?
Wziąłem gitarę i zacząłem grać Paradise piosenkę Coldplay.
- Albo - powiedziałem przerywając grać.
Zacząłem znów grać tym razem Let Her Go od Passenger. Po chwili przestałem, czułem na sobie spojrzenie Charlie.W ostatnim czasie coś mnie gnębiło i nie dawało żyć tak jak żyłem. Kiedyś chociaż nie przepadałem za graniem dla publiki zagrałbym z chęcią Charlie całą piosenkę, ale dziś nie byłem sobą.
Charlie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz