Weszłam do siodlarni i moim oczom ukazał się śmieszny widok.
Jakaś dziewczyna podskakiwała, starając się dosięgnąć do siodła.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niej bez słowa.
Kiedy sięgnęłam w górę, odwróciła się i uśmiechnęła z wdzięcznością.
- Co się szczerzysz? - zapytałam zdejmując siodło Katany.
Spojrzała na mnie niepewnie.
- Myślałam... - zaczęła, ale widząc moją minę zamilkła - podasz mi proszę to siodło? - zapytała pokazując czarne siodło.
Prychnęłam w odpowiedzi i ruszyłam do wyjścia.
- Proszę - usłyszałam jęk z tyłu.
Odetchnęłam głęboko i odłożyłam siodło Katany.
Ruszyłam na drugi koniec siodlarni, śledzona czujnym wzrokiem nowej.
Zdjęłam ze stosu jeden stołek i pchnęłam go w jej stronę.
- Prosz, to powinno wystarczyć - powiedziałam opryskliwie patrząc jak wspina się na chybotliwy stołek i zdejmuje siodło.
- Dziękuję - powiedziała - Tak w ogóle to jestem Lynette.
- Morgan - przedstawiłam się i wyszłam z siodlarni żeby osiodłać moją klacz.
Westchnęłam w duchu, kiedy usłyszałam, że dziewczyna idzie za mną.
(Lynette?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz