Popatrzyłam na nią nieufnie.
- Niby nie wolno przyjmować cukierków od nieznajomych, ale... rzuć mi kilka - powiedziałam zapraszając dziewczynę do środka.
- Tak w ogóle to jestem Arianna. Może Luke ci o mnie wspominał... - zaczęła, podając mi garść "Michałków".
- To ty idziesz z nim na bal? - zapytałam rozwijaj ac pierwszą czekoladkę.
- Tak, to ja - powiedziała lekko zmieszana.
Zaczęła obierać mandarynkę, a ja pochłaniałam cukierki z błogim wyrazem twarzy.
- Mmmm... dzięki. Tego mi było trzeba. Wiesz że w szpitalu nie ma nic słodkiego?! Prawdziwa udręka - zaśmiałam się, a Arianna mi zawtórowała.
- Jaka masz sukienkę? - zapytałem nagle ni stąd ni z owąd.
Dziewczyna podeszła do mnie i pokazał mi zdjęcie pięknej, niebieskiej sukienki.
- Bardzo ładna - powiedziałam.
(Arianna?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz