,,Okej Linn ochłoń ,na bank przyjmą cię tam serdecznie ,przecież nikt nie rzuci ci się tam od razu do gardła z nożem,, - Powtarzałam sobie w głowie przez całą drogę do nowej stajni.
-Mamo daleko jeszcze ? -Zapytałam
-Nie ,to już nie daleko
Zobaczyłam pastwisko z końmi więc domyśliłam się ,że już dojeżdżamy do miejsca ,i miałam racje ponieważ mama skręciła przy następnym skręcie na posesje stajni.Tyle nowych ludzi do poznania ,na pewno znajdę kogoś z kim się zaprzyjaźnię ! Nie może być tak źle ! Albo..może być tak jak w poprzedniej stajni ,znów mnie odrzucą...
-Lynette ! Śpieszy mi się - upomniała mama wyrywając mnie z marzeń pogrążyłam się w marzeniu o chłopaku z bajki ,o przyjaciółkach i o złotych medalach.
-Już wysiadam mamo.
Zamknęłam drzwi samochodu i szłam już w stronę stajni gdy usłyszałam moją mamę
-LYNETTE ! zapomniałaś toczku ! Niedługo zapomnisz głowy z domu ! - powiedziała zirytowana mama
Wzięłam czym prędzej toczek z auta i już szybszym krokiem skierowałam się ku stajni ,tyle pięknych koni ! Wszystkie wyglądały jak championy ! Na samym końcu stał Marley ,na mój widok parsknął wesoło i wierzgnął niespokojnie.
-Marley spokojnie -upomniałam konia
Poklepałam konia po szyi i skierowałam się w stronę siodlarni
-Ehh,no nie ! - Westchnęłam gdy zobaczyłam ,że moje siodło wisi na najwyżej powieszonym drążku.
Starałam się je zdjąć ale byłam zbyt niska ,usłyszałam kroki
Ktoś dokończy ? :)
Ja dokończę :) -Ewan
OdpowiedzUsuń