Był ranek, piękna słoneczna niedziela czyli dzień wolny. Wstałam załorzylam białe bryczesyi wyszłam z nakarmionym już Hamiltonem w torebce. Zapukalam w dzwi Morgan.
-Prosze-powiedziała
-Idziemy poskakać?
-Dobra, dobra poczekaj na mnie w stajni.
Poczekalam na nią i poszłam nakarmić Rin i Arianę. Dałam im cukru (w kostce) i poszłam po cale wyposarzenie Ariany. W drzwich stała Morgan która patrzyła na cale mizianie się mnie i Ariany.
-Słodzizna?-zapytala
-Owszem. Ale nie jestem kimś typu "wskoczmy na jednorożca i pogalopujmy na tęczy"
-Aha. No to gotowa?
-PocEkaj tylko włożę siodło. A właściwie gdzie jedziemy? Na hale czy w teren?
(Morgan?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz