- Wiem, że mogę na tobie polegać. Wiem, że mogę ci wszystko powiedzieć. Ale jedno przeoczasz, Toni.
Irytował mnie. Tak, mój Antonio mnie irytował. Za to, że ma taki dobry wzrok i widzi jak coś się dzieję.
Spojrzał na mnie pytająco, a ja poczułam jak do oczu napływają mi łzy.
- Może ja nie chce ci tego powiedzieć? - powiedziałam drżącym głosem.
Pobiegłam prosto do konia,nie interesując się co krzyczy do mnie Toni. Wskoczyłam szybko na zwierzę i pogalopowałam. Płakałam rzewnie galopując. Nic mnie nie interesowało. Otarłam łzy rękawem i powoli uspokajałam się. Pogalopowałam do biblioteki miejskiej. Tam usiadłam w kącie i wpatrywałam się płytko w przestrzeń. Nic się nie liczyło.
Antonio?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz