Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. "To Antonio" - pomyślałam otwierając drzwi. Rzeczywiście, był to mój partner Toni ubrany w niezwykle szykowny czarny smoking. Przyjrzał mi się, po czym powiedział:
- Wyglądasz pięknie
- Dziękuję.
- To co, idziemy?
- Tak, tylko wezmę torebkę.
Podeszłam do biurka i wzięłam stamtąd małą kopertówkę. Wróciłam do Antonio i splotłam nasze palce.
- Chodźmy - powiedziałam uśmiechając się.
Już na korytarzu słyszałam dudniącą muzykę, która zapewne pochodziła z sali. Antonio zaprowadził mnie na właśnie tą salę. Była ona cała w srebrze i złocie. W rogach poprzyczepiane były na stojakach balony i wszędzie były girlandy. Wszystko złote i srebrne. Z przodu sali stały stoły i krzesła, następnie była wolna przestrzeń zapewne do tańczenia, a jeszcze dalej oświetlona scena. Już grał na niej zespół.
Przeszliśmy z Tonim do stolika i usiedliśmy razem z Lucy, Kubą, Luke'iem i Arianną. Rozmawialiśmy i oczekiwaliśmy w niecierpliwieniu na jedzenie. Nagle muzycy przestali grać i wszedła na sceną dyrektorka Univerystetu.
- Chciałabym wszystkim podziękować za przyjście i życzyć miłej zabawy. Ale najpierw posiłek.
Kelnerzy wyszli zza drzwi i zaczęli rozdawać przystawki: krewetki polane jakimśtam sosem.
Antonio skrzywił się na ten widok.
- Fuj! Nienawidzę krewetek!
Roześmiałam się. Lubiłam krewetki, dlatego zjadłam je ze smakiem. Później było danie główne i deser, czyli tort. Akurat tortów nie lubię i moją porcję zjadł Toni. Potem przyszedł czas na tańce. Grała grupa 5 Seconds Of Summer, którą uwielbiam. Wyszłam na "teren do tańczenia" z Tonim i podskakiwaliśmy i wymachiwaliśmy rękoma w rytm muzyki. Naprawdę była świetna zabawa. Po bokach "terenu" stały stoły z napojami, bezalkoholowymi. Głównie Coca Cola i Sprite.
Większość osób było na "terenie", lecz zdarzali się też tacy, którzy cały wkeczór przesiedzieli przy stole. Ja zagubiłam się w tłumie tańczących ludzi i co jakiś czas widziałam skrawkiem Kube albo Ariannę, ale nie mogłam znaleźć Toniego. Wyszedłam na dwór, żeby tam go poszukać. Siedział w Universyteckim parku na ławce.
- Toni, co ty tu robisz? - zapytałam głośno. Głośna muzyka nie robi mi dobrze.
- Siedzę.
Westchnęłam głośno i przysiadłam się obok niego.
- Chodź idziemy. Teraz będzie fajnie - wstałam i pociągnęłam go za rękę.
Antonio siedział dalej na ławeczce. Miał niewidomy wzrok :P.
- Toni, co ty ze sobą zrobiłeś?! - krzyknęłam na niego - Idziemy!
Pociagnęłam go za obie ręcę i wstał posłusznie. Popchałam go aż do drzwi, gdzie jeszcze raz zapytałam:
- Co ty do jasnej ciasnej zrobiłeś?
- Nie wiem - odpowiedział i wszedł na sale, gdzie głośna muzyki go ocuciła.
Złapałam go za rękę, "Teraz już nigdzie się nie zgubi" - pomyślałam - "Nie ze mną". Antonio prowadził mnie przez całą salę i zaczął tańczyć i podskakiwać. Dziwnie tańczyć i podskakiwać. 5SOS na całe szczęście skończyło swój koncert i na scenę weszła ponownie dyrektorka:
- Koniec szybkich tańców na dziś. Zapraszamy wszystkie pary na parkiet.
Zauważyłam, że niektórzy ludzie wychodzą z sali z naburmuszonymi minami. Ja zostałam na parkiecie, mając nadzieję, że Toni mnie zaprosi na parkiet. On ledwo co stał kołysząc się w rytm muzyki. Biedny on. Podeszłam do niego i założyłam mu ręce na szyi, a on mi na biodrach. Przynajmniej był na tyle trzeźwy by to zrobić. Kołysaliśmy się lekko w rytm muzyki, a Antonio ledwo co jeszcze nie spał.
- Toni, idziemy spać. Znaczy się, ty idziesz. Wyglądasz jak nieżywy - powiedziałam mu do ucha.
- Mmm... - mruknął, a ja złapałam go za rękę i poszliśmy razem do jego pokoju.
Toni od razu położył się w łóżku, a ja wyszłam z pokoju gasząc za sobą światło.
Co się mu stało? Upił się? Coś zjadł? Nie wiem, ale jego zachowanie było straszne. Spał, tańcząc ze mną. Och...
Od razu poszłam spać, też potrzebowałam snu. Ległam na swoje łóżko w moim pokoju i zasnęłam z marszu.
Roześmiałam się. Lubiłam krewetki, dlatego zjadłam je ze smakiem. Później było danie główne i deser, czyli tort. Akurat tortów nie lubię i moją porcję zjadł Toni. Potem przyszedł czas na tańce. Grała grupa 5 Seconds Of Summer, którą uwielbiam. Wyszłam na "teren do tańczenia" z Tonim i podskakiwaliśmy i wymachiwaliśmy rękoma w rytm muzyki. Naprawdę była świetna zabawa. Po bokach "terenu" stały stoły z napojami, bezalkoholowymi. Głównie Coca Cola i Sprite.
Większość osób było na "terenie", lecz zdarzali się też tacy, którzy cały wkeczór przesiedzieli przy stole. Ja zagubiłam się w tłumie tańczących ludzi i co jakiś czas widziałam skrawkiem Kube albo Ariannę, ale nie mogłam znaleźć Toniego. Wyszedłam na dwór, żeby tam go poszukać. Siedział w Universyteckim parku na ławce.
- Toni, co ty tu robisz? - zapytałam głośno. Głośna muzyka nie robi mi dobrze.
- Siedzę.
Westchnęłam głośno i przysiadłam się obok niego.
- Chodź idziemy. Teraz będzie fajnie - wstałam i pociągnęłam go za rękę.
Antonio siedział dalej na ławeczce. Miał niewidomy wzrok :P.
- Toni, co ty ze sobą zrobiłeś?! - krzyknęłam na niego - Idziemy!
Pociagnęłam go za obie ręcę i wstał posłusznie. Popchałam go aż do drzwi, gdzie jeszcze raz zapytałam:
- Co ty do jasnej ciasnej zrobiłeś?
- Nie wiem - odpowiedział i wszedł na sale, gdzie głośna muzyki go ocuciła.
Złapałam go za rękę, "Teraz już nigdzie się nie zgubi" - pomyślałam - "Nie ze mną". Antonio prowadził mnie przez całą salę i zaczął tańczyć i podskakiwać. Dziwnie tańczyć i podskakiwać. 5SOS na całe szczęście skończyło swój koncert i na scenę weszła ponownie dyrektorka:
- Koniec szybkich tańców na dziś. Zapraszamy wszystkie pary na parkiet.
Zauważyłam, że niektórzy ludzie wychodzą z sali z naburmuszonymi minami. Ja zostałam na parkiecie, mając nadzieję, że Toni mnie zaprosi na parkiet. On ledwo co stał kołysząc się w rytm muzyki. Biedny on. Podeszłam do niego i założyłam mu ręce na szyi, a on mi na biodrach. Przynajmniej był na tyle trzeźwy by to zrobić. Kołysaliśmy się lekko w rytm muzyki, a Antonio ledwo co jeszcze nie spał.
- Toni, idziemy spać. Znaczy się, ty idziesz. Wyglądasz jak nieżywy - powiedziałam mu do ucha.
- Mmm... - mruknął, a ja złapałam go za rękę i poszliśmy razem do jego pokoju.
Toni od razu położył się w łóżku, a ja wyszłam z pokoju gasząc za sobą światło.
Co się mu stało? Upił się? Coś zjadł? Nie wiem, ale jego zachowanie było straszne. Spał, tańcząc ze mną. Och...
Od razu poszłam spać, też potrzebowałam snu. Ległam na swoje łóżko w moim pokoju i zasnęłam z marszu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz