Poszłam do kawiarni, ponieważ nie było ani pory na obiad ani na kolację. Zamówiłam sobie herbatę i usiadłam przy jednym ze stolików. Po jakimś czasie dosiadł się Luke.
- Z kąt tak świetnie się wspinasz?- zapytal
- Po drzewach się chodziło, wiec kamyki to pestka.-
Luke spojrzał na mnie jakbym była nie normalna.
- Umiem jeszcze chodzic po skałach, górach i tym podobnych.- uśmiechnęłam sie- wiem jestem dziwna.
- Jeszcze coś potrafisz robić.-
- Jeździć na motorach, motocyklach i skuterach, na desce. Na koniu. Co ja jeszcse umiem? Skkać bandżi.- rozkojarzyłam się na tą myśl
Luke nie zdejmował z oczu swojgo ździwienia.
- Dlaczego tak na mnie patrzysz.- zapytałam
Luke?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz