niedziela, 8 marca 2015

Od Morgan CD Lin

- Dzięki - mruknęłam w odpowiedzi - twój też jest niczego sobie.
Dalej czyściłyśmy konie w milczeniu.
- Hej, nie chciałabym ci zawracać głowy, ale mogłabyś mi pokazać najlepsze trasy? - zapytała po chwili.
Przewróciłam oczami, Czy ta dziewczyna nie potrafiła milczeć choćby przez chwilę?
- Niech ci będzie. Ale ma być cisza - ostrzegłam ją.
- Okej - zaśmiała się i wróciła do siodłania.
Po 15 minutach byłyśmy gotowe.
- Jedź za mną - krzyknęłam i ruszyłam kłusem, moją ulubioną ścieżką.
- Chcesz coś zobaczyć? - zapytałam, kiedy się ze mną zrównała.
Kiwnęła głową na znak zgody, lecz nic nie powiedziała.
Uśmiechnęłam się.
- Okej. Może trochę pogalopujemy? - zapytałam, a kiedy znów potwierdziła, pogoniłam Katanę.
Po kilku chwilach galopu, znalazłyśmy się na bajkowej polance. Otaczał ją las wielkich, rozłożystych świerków. Przez gałęzie przeświecało słońce, tworząc piękne plamy światła. Każdy skrawek ziemi pokrywały maleńkie, fioletowe kwiatki. W koronach drzew śpiewały ptaki.
- I co podoba ci się? - zapytałam zataczając krąg ręką.
Lynette spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami.
- Tu jest pięknie! - krzyknęła zachwycona.
(Lin?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz