- To. Było. Świetne. - powiedziałem oddzielając każdy wyraz.
Dziewczyna roześmiała się. Naprawdę wspinaczka to był jej konik, była niesamowita. Serio niesamowita. Wspinała się jak... Nie wiem kto... Nie znam osoby, która wspina się tak jak Ari.
- Chodźmy już - powiedziałem.
Arianna potarła dłonie o siebie i wyszłaz sali, a ja za nią. Wkrótce byliśmy już w Universytecie.
Ari?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz